Politycy opozycji robią co mogą, żeby uniknąć wyborczej konfrontacji 10 maja. Padają różne argumenty - od tych o niemożności prowadzenia równej kampanii wyborczej, aż po "śmiercionośne koperty", jak określił pakiety do głosowania korespondencyjnego marszałek Senatu Tomasz Grodzki.
Szef PKW podał jednak, że „skoro trzeba ograniczyć osobisty kontakt między ludźmi, to w zasadzie pozostaje tylko głosowanie korespondencyjne albo internetowe”.
Ekspertka WHO zapytana o bezpieczeństwo wyborów korespondencyjnych powiedziała: „Ryzyko jest niewielkie"
O tę kwestię pytany był dziś dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego.
Jak przypomniała Katarzyna Gójska, liczba przesyłek w Polsce w ostatnich tygodni bardzo mocno wzrosła. „Kupujemy wiele rzeczy przez internet – w przypadku wielu towarów nie mamy innego wyjścia. A mowa jest też o kopertach śmierci – takie wypowiedzi padają z ust lekarzy - dziś polityków. Jak pan ocenia, koperta z listem jest niebezpieczna?” – pytała w radiowej Jedynce.
Wielu kolegów po fachu, niebędący politykami w tej kwestii zabierało głos. Ja mogę się do tego obiektywnego grona osób dołączyć. Nie widzę możliwości - poza ekstremalnymi sytuacjami świadomego wręcz działania - aby doszło do zakażenia poprzez przesyłkę pocztową. Znamy zachowanie się tego wirusa na różnych powierzchniach, w tym na powierzchni papieru. Potrafimy sobie wyobrazić jak będzie wyglądał obieg przesyłek, że to zajmuje czas, że z każdą godziną nawet obecny na tej przesyłce wirus jego siła będzie słabsza
– podkreślił gen. prof. Grzegorz Gielerak.