„Musimy być czujni i zdyscyplinowani. Co oznaczać będzie otwarcie sklepów, zobaczymy za dwa tygodnie”
- powiedziała kanclerz podczas konferencji prasowej.
Z tego powodu obecną sytuację nazwała „zwodniczą”. Kanclerz przyznała, że od środy 15 kwietnia, gdy podjęto decyzję o częściowym poluzowaniu obostrzeń i otwarciu sklepów, na dalszy plan zeszły wciąż obowiązujące przepisy, jak m.in. utrzymywanie 1,5 metra odstępu, poruszanie się tylko dwójkami lub w gronie członków rodziny i zakaz podróży turystycznych.
„Nadal jesteśmy na początku pandemii. Musimy to w tym tygodniu wciąż powtarzać. Musimy postępować stopniowo, powoli i ostrożnie. Szkoda by było, gdybyśmy zrobili krok do tyłu”
- mówiła.
Merkel zaapelowała do premierów krajów związkowych, aby nie rozluźniali przepisów, mających na celu ograniczenie infekcji koronawirusa zbyt wcześnie.
“To ważne, żeby nie doszło do kolejnego wzmocnienia obostrzeń. Byłoby to konieczne, gdyby poziom infekcji ponownie wzrósł”
- przyznała.
Merkel podkreśliła, że rozumie głosy obywateli i różnych instytucji, którzy wyrażają zniecierpliwienie z powodu trwających już blisko miesiąc obostrzeń. Dodała, że zapobieganie temu, aby liczba infekcji ponownie nie zaczęła wzrastać, “leży nie tylko w interesie zwalczania pandemii, ale także w interesie gospodarki i życia społecznego”.