W audycji Rozgłośni Katolickich „Poranek Siódma 9" Dworczyk był pytany o zapowiedzi Ministerstwa Edukacji Narodowej, że będą konsekwencje wobec nauczycieli, którzy namawiali uczniów do udziału w protestach po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ws. przepisów dotyczących aborcji.
"W sytuacji epidemicznej, kiedy mamy dziennie 20 tys. zachorowań, przeciążoną służbę zdrowia, namawianie kogokolwiek do łamania przepisów i organizacji tego rodzaju wydarzeń, spotkań, jest skrajnie nieodpowiedzialne i jest to przyczynianie się do narażenia wielu ludzi na chorobę, a być może niektórych na śmierć"
- powiedział Dworczyk.
Dodał, że udział w manifestacjach już sam w sobie jest łamaniem prawa i wyrazem braku odpowiedzialności, bo "w konsekwencji na pewno nastąpi przyrost zachorowań".
Przypomniał, że na mocy obecnie obowiązujących ograniczeń spotkania w przestrzeni publicznej powinny odbywać się w grupach nie większych niż pięć osób.
Szef KPRM był też pytany, czy 11 listopada powinien odbyć się Marsz Niepodległości. Odparł, że wszystkie środki i siły powinny być skierowane na walkę z COVID-19.
"Prognozy rozwoju epidemii w Polsce zależą nie tylko od rządu i służb medycznych, ale od każdego z nas (...) Dzisiaj powinniśmy przestrzegać przepisów, obostrzeń chociaż one są niewygodne, ale to jest jedyna na razie metoda, żeby powstrzymać rozwój pandemii"
- podkreślił Dworczyk.
W poniedziałek prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz zapowiedział, że Marsz Niepodległości odbędzie się jak co roku. Wyraził nadzieję, że wydarzenie to będzie zabezpieczać policja.