Zdaniem dyrektora Zarządu Zieleni Miejskiej w Krakowie Piotra Kempfa, przestrzenie zakazu korzystania z terenów zielonych w praktyce najtrudniej wyegzekwować właśnie na Plantach i Bulwarach Wiślanych. Miejsca te pełnią funkcję rekreacyjną i są ciągami komunikacyjnymi, z których korzysta wielu mieszkańców miasta.
"Staramy się znaleźć złoty środek. Mamy nadzieję, że w ciągu najbliższych dwóch-trzech dni uda się znaleźć najlepsze rozwiązanie"
- zapewnił Kempf.
Jak wskazał "chodzi o to, żeby umożliwić mieszkańcom przejście Plantami na przykład z i do Rynku, ale tak, by policja, kontrolująca przestrzeganie wprowadzonych zakazów, nie traktowała tego jako spacerów alejkami czy rekreacji". Dodał, że większość krakowian przyjęła nowe regulacje ze zrozumieniem i stosuje się do nich.
Na Plantach taśmami odgrodzone zostały boczne alejki, przechodzić można z kolei głównymi ciągami. Jak wyjaśnił rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń, rozwieszono tam szarfy mające sygnalizować brak możliwości przejścia.
"Mimo tego mieliśmy sygnały, że ludzie tamtędy się przemieszczają. Skierowany tam patrol zobaczył, że kilka osób przechodzi przez Planty. Początkowo takim osobom udzielano pouczeń, w jednym przypadku doszło do ukarania mandatem"
- wyjaśnił.
Rzecznik zapowiedział, że w razie łamania wprowadzonych zakazów policja będzie karała nie tylko mandatami. Może także skierować wniosek do sądu lub zgłosić sprawę do sanepidu.
W środę funkcjonariuszom pomagało 50 żandarmów, którzy pracowali w Krakowie, Wieliczce i powiecie krakowskim.