Minister zdrowia Roberto Speranza postanowił sprawdzić sytuację w sieci domów opieki dla seniorów Pio Albergo Trivulzio, gdzie lawinowo rośnie liczba zmarłych.
Także mediolańska prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie serii zgonów, których przyczyną było, jak się przypuszcza, zakażenie koronawirusem. Śledztwo toczy się pod kątem nieumyślnego doprowadzenia do szerzenia się epidemii i spowodowania śmierci. Dokładna przyczyna zgonów nie jest znana, bo nie przeprowadzano tam testów na obecność wirusa. Pewne wydaje się, jak pisze dziennik "La Repubblica", że w większości przypadków to on był przyczyną.
Jak ujawnia gazeta powołując się na związki zawodowe tamtejszych pracowników, kiedy ludzie tam umierali w ostatnich tygodniach, mówiono, że "to tylko zapalenie oskrzeli". Według tych relacji panowała zmowa milczenia.
Włoska prasa i telewizja podkreślają, że jasne wydaje się to, iż w domach dla seniorów, znanych w całej stolicy Lombardii, ukrywano przypadki Covid-19 wystawiając na ryzyko zarówno podopiecznych, jak i pracowników.
Odnotowano tam także wiele zakażeń wśród personelu, co będzie przedmiotem dochodzenia prokuratury.
W marcu, w rozkwicie epidemii, zmarło w tych placówkach 70 seniorów. W pierwszym tygodniu kwietnia doszło do 30 następnych zgonów. W kostnicach zabrakło miejsc, a trumny ustawiane są też w innych salach domów opieki.
Bilans może jeszcze wzrosnąć - zaznaczają media w relacjach z Mediolanu, bo ten oficjalny nie uwzględnia osób, które w ostatnich tygodniach zostały odesłane do domu bądź hospitalizowane, a potem zmarły.
Ministerialna inspekcja, jak zapowiedziano, zażąda szczegółowych informacji i przeprowadzi kontrole z udziałem specjalnej jednostki karabinierów.