Izolatorium jest miejscem przebywania chorych, którzy nie wymagają hospitalizacji i są samodzielni. Wymagają tylko opieki pielęgniarskiej dwa razy na dobę i raz skonsultowania przez lekarza. Nie potrzebują tlenu, leków dożylnych. Szpitale tymczasowe z kolei zostały stworzone do przejmowania pacjentów, którzy wymagają tlenoterapii, leczenia dożylnego, stałego nadzoru lekarskiego, pielęgniarskiego i fizjoterapeutycznego. I tacy pacjenci leżą w szpitalu tymczasowym na Stadionie Narodowym
- wytłumaczył dyrektor tej placówki w TVP Info.
Na stronie internetowej szpitalnarodowy.pl opublikowaliśmy kryteria przyjęcia do szpitala, one są bardzo proste. Pacjent musi mieć potwierdzony wynik badania SARS-Cov-2, wymagana jest wstępna diagnostyka radiologiczna wskazująca rozległość zajęcia płuc i muszą być wykluczone stany, które wymagają leczenia specjalistycznego
- mówił dr Zaczyński.
Jesteśmy na granicy wydolności systemu ochrony zdrowia. Po to powstają placówki, które mają skompensować napływ pacjentów. Takie wydarzenia, jak choćby zgromadzenia wieloosobowe, niestety zwiększają ryzyko transmisji. Oczywiście wypowiedzi osób, które negują pandemię, które zmniejszają czujność i odpowiedzialność społeczną, temu dobrze nie służą. Po wczorajszym dniu przygotowujemy się na pik zgłoszeń za jakieś 7-10 dni
- powiedział dr Zaczyński odnosząc się do wydarzeń podczas święta niepodległości, które miały miejsce w Warszawie.
Dyrektor szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym zwrócił też uwagę na przyrost zachorowań po manifestacjach kobiet, które przez blisko dwa tygodnie miały miejsce na terenie całej Polski.
Na Mazowszu dobiliśmy do 3 tys. zakażeń dziennie. W tej chwili liczba spadła o jedną trzecią, ale będziemy się teraz liczyć z kolejną dodatkową liczbą transmisji
- podkreślił.