Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Koronawirus

Duży wzrost liczby zgonów w danych MZ. Sutkowski: Jest jakiś problem z raportowaniem

W dzisiejszym raporcie Ministerstwo Zdrowia poinformowało o śmierci 565 osób w związku z COVID-19, co jest znaczącym wzrostem na tle ostatnich dni, kiedy odnotowywano kilkadziesiąt ofiar. - Jest jakiś problem z raportowaniem i dzisiejszy wynik zgonów jest kumulacją z przynajmniej kilku dni - mówi dr Michał Sutkowski.

Autor:

W środę Ministerstwo Zdrowia podało, że badania potwierdziły zakażenie koronawirusem u dalszych 12 955 osób. Najwięcej przypadków wykryto na Mazowszu – 1 600. Zmarło 565 chorych. We wtorek zaraportowano 307 zgonów, w poniedziałek 29, a w niedzielę 57.

- Jest jakiś problem z raportowaniem i dzisiejszy wynik zgonów jest kumulacją z przynajmniej kilku dni. Dlatego analizowanie go w oderwaniu od poprzednich dni nic nam nie powie, bo nie wiemy dokładnie jakiego okresu dotyczą podane przypadki śmierci na COVID-19. Moim zdaniem, jeżeli istnieje pewne przesunięcie w raportach, lepiej byłoby podawać obok tej liczby dziennej średnią z tygodnia, dodatkowo z liczbą zgonów w danym tygodniu na inne choroby. Wówczas mielibyśmy pełen obraz sytuacji

 - powiedział ekspert.

Sutkowski ocenił, że liczba zakażeń zaraportowana w środę mówi nam tylko o tym, że jesteśmy na niemal identycznym etapie epidemii co przed świętami.

- Spodziewałem się tego, bo w przebiegu epidemii gwałtowne spadki z dnia na dzień nie są w zasadzie możliwe. Jeżeli na początku kolejnego tygodnia - w poniedziałek czy we wtorek - nadal będzie to ok. 13 tysięcy zakażeń na dobę, to będzie oznaczało brak wyraźnego wpływu zachowań w święta na rozwój epidemii. Bo dziś tego wpływu jeszcze nie możemy widzieć. Wówczas wprowadzone od poniedziałku obostrzenia pomogą nam zmniejszać sukcesywnie te liczby do połowy stycznia - stwierdził lekarz rodzinny.

Właśnie święta i zachowania społeczeństwa w sylwestra zadecydują, zdaniem eksperta, o tym, z jakimi obostrzeniami będziemy mieli do czynienia po 17 stycznia.

- Jeżeli dane ok. 10 stycznia nie pokażą spadków z tej liczby ok. 13 tysięcy zakażeń, to znaczy, że źle "przepracowaliśmy" ostatnie tygodnie. Jeżeli jednak będzie ruch w dół, to w mojej ocenie rządzący zrobią wszystko - z różnych względów - aby spowodować powrót nauczania w szkołach po 17 stycznia - przynajmniej w formie hybrydowej, ale także otwieranie poszczególnych branż gospodarki

 - dodał ekspert.

Zakończył stwierdzeniem, że wszystko zależy od nas samych. 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, pap

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane