Mimo że koronawirus nie będzie już blokował wejścia do lasu, to może zrobić to dobra pogoda i utrzymujące się w lasach duże zagrożenie pożarowe. Zgodnie z przepisami, każdy z 430 nadleśniczych w Polsce może uznać, że w skrajnych warunkach, należy zamknąć dostęp dla postronnych do lasu. Na razie jednak takie decyzje nie zapadły.
Lasy Państwowe informują, że w niemal wszystkich lasach obowiązuje najwyższy stopień zagrożenia pożarowego.
Wilgotność ściółki w niektórych miejscach spadła do krytycznych 8-12 proc. Leśnicy porównują to do wilgotności drewnianych mebli w naszych domach, która wynosi 9 proc. Pożywką dla ognia jest to, że w lasach nie ma jeszcze bujnej, świeżej roślinności lecz tylko suche liście i łodygi, które są materiałem łatwopalnym.
Od początku roku w lasach wybuchło ponad 1,5 tys. pożarów. Ponad 500 w kompleksach zarządzanych przez Lasy Państwowe. Ogień strawił ok. 240 ha lasów.
Tylko 12 kwietnia wybuchło 147 pożarów w lasach. Płonęły trawy i lasy w trzech pilskich nadleśnictwach Zdrojowa Góra, Płytnica i Potrzebowice.
Lasy Państwowe z przykrością zwracają uwagę, że większość pożarów jaka wybuchła w lasach była spowodowana przez ludzi. Były to celowe podpalenia, nieostrożne obchodzenie się z ogniem, czy wypalania traw. W akcjach gaśniczych brało udział do tej pory dziesiątki zastępów strażackich.
W Nadleśnictwie Płytnica, w okolicy wsi Czechyń, gdzie pożar wybuchł w wyniku iskrzenia linii energetycznej w akcji gaśniczej brały udział też dwa samoloty, które zrzucały wodę na palące się kompleksy leśne.