Brazylijski senat podpisał ustawę o stanie wyjątkowym na terenie całego kraju. Natomiast ministerstwo gospodarki obniżyło prognozę wzrostu gospodarczego z 2,1 proc. do zera.
Zdaniem Mandetty, jeśli tendencja rozprzestrzeniania się koronawirusa utrzyma się w najbliższym czasie, do końca kwietnia system opieki zdrowotnej w Brazylii może całkowicie upaść.
"Obywatel może mieć pieniądze, może mieć nakaz sądowy, ale po prostu nie będzie dla niego miejsca w szpitalu"
- oświadczył szef resortu.
Szerząca się epidemia przyczyniła się do znacznego spadku społecznego poparcia dla prezydenta tego kraju Jaira Bolsonaro. W nocy w wielu miastach słychać bębnienie garnków i patelni w proteście przeciwko szefowi państwa, który początkowo nazywał epidemię „fantazją” i ignorował wszelkie zalecenia medyczne.
Prezydent nadal wyklucza wprowadzenie drastycznych ograniczeń, mających zapobiec rozprzestrzenianiu się epidemii i uważa, że zamknięcie lotnisk i dróg nie jest wskazane, ponieważ wywołałoby panikę. Potępia także gubernatorów stanów za podjęcie "ekstremalnych środków", które zaszkodziły gospodarce.
Gubernator stanu Sao Paulo Joao Doria zapowiedział, że dzisiaj wprowadzi stan wyjątkowy na terenie swojego stanu i wyda nakaz zamknięcia do końca kwietnia wszystkich lokali usługowych i miejsc publicznych.
"Robimy to, czego nie robi prezydent"
- oświadczył Doria.