Policjanci codziennie, przynajmniej raz na dobę, sprawdzają, czy osoby objęte obowiązkiem kwarantanny znajdują się w miejscu kwarantanny i czy nie potrzebują pomocy.
Do dnia wczorajszego ustalili łącznie 60 przypadków niezastosowania się do postanowień decyzji o kwarantannie
– poinformowała w piątek Anna Kamola z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej policji w Lublinie.
Jak podkreśliła, w większości przypadków osoby poddane domowej izolacji stosują się do zasad kwarantanny, ale zdarzają się również przypadki osób, które wychodzą na zewnątrz.
Tylko wczoraj takich przypadków odnotowaliśmy kilka. Tłumaczenia o wyjściu na zakupy do sklepu, czy placówki bankowej nie stanowią żadnej taryfy ulgowej
– podkreśliła policjantka.
Przed sądem odpowiadać będzie mieszkaniec powiatu tomaszowskiego, który uciekł przez okno ze szpitala, gdzie miał mieć wykonane testy na obecność koronawirusa. Gdy policjanci do niego zadzwonili, nie chciał powiedzieć, gdzie się znajduje.
Nieodpowiedzialny pacjent został odnaleziony tego samego dnia
– poinformowała rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Tomaszowie Lubelskim Agnieszka Leszek.
Z ustaleń policjantów wynika, że mieszkaniec powiatu tomaszowskiego kilkanaście dni temu wrócił z Niemiec. Na początku tego tygodnia trafił do szpitala z dolegliwościami, które nie miały związku z wirusem. Podjęto jednak decyzję o poddaniu go testom na jego obecność. Testy miały być wykonane w czwartek, ale zanim to się stało, mężczyzna uciekł przez okno z placówki. Szpital natychmiast zawiadomił policję.
Za złamanie zasad kwarantanny Powiatowy Inspektor Sanitarny może nałożyć karę nawet 5 tys. zł. Policja za takie wykrocznie może ukarać mandatem, który może wynosić nawet 500 zł. Jeśli osoba, u której potwierdzono zakażenie, oddali się z miejsca, w którym powinna przebywać, może odpowiadać za przestępstwo narażenia innych osób na zakażenie, za co grozi kara roku pozbawienia wolności.