Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Reklama
Gospodarka

Tusk obiecywał, że zablokuje napływ stali spoza Unii. Hutnicy dla Niezalezna.pl: jest zupełnie odwrotnie!

Trzy centrale związkowe hutników: OPZZ Federacja Związków Zawodowych Metalowców i Hutników, Solidarność, oraz Sierpień 80 protestowały dziś pod Euroterminalem w Sławkowie, na Śląsku. To zwrócenie uwagi na zapaść branży wynikającą z Zielonego Ładu i m.in. tanią stal spoza UE. Związkowcy zapowiadają zaostrzenie protestów w związku z brakiem reakcji rządu Donalda Tuska. - My nie patrzymy na względy polityczne, my oczekujemy konkretnych działań, rządu polskiego, który uratuje hutnictwo i przyjmie, to co mówimy. Rząd musi się zdecydować: albo stawiamy jako Polska na gospodarkę naszą, rodzimą, albo realizujemy plan Komisji Europejskiej i wtedy nie będziemy mieli niczego - nie kryje oburzenia w rozmowie z Niezalezna.pl Andrzej Karol, przewodniczący Krajowej Sekcji Hutnictwa NSZZ Solidarność.

Nie ma Ministerstwa Przemysłu, z którym prowadziliśmy rozmowy w sprawie hutnictwa, które i tak niewiele dały... Myśmy cały czas prosili, by ministerstwo zajęło się problemami strony hutniczej. Była pani minister przemysłu Marzena Czarnecka z początkiem roku powołała zespół ds. hutnictwa, ale stronę społeczną wyeliminowała. Nie zaprosiła nas do rozmów. Powstała strategia dla hutnictwa, dano nam ją do prekonsultacji. Myśmy podeszli krytycznie do niektórych zapisów. Nie wszystko było złe, ale większa część dokumentu - naszym zdaniem - powinna podlegać poprawce. Zespół spotkał się raptem dwa razy, i ministerstwa nie ma. Myśleliśmy, że nie dojdzie do kolejnych spotkań, ale w ten piątek spotykamy się w ministerstwie. Tym nieistniejącym resorcie przemysłu, żeby było śmieszniej. I dalej rozmawiamy

Reklama

- mówi portalowi Niezalezna.pl Andrzej Karol, przewodniczący Krajowej Sekcji Hutnictwa NSZZ Solidarność. 

Andrzej Karol nie kryje, że związkowcy są zdeterminowani.

- My nie patrzymy na względy polityczne, oczekujemy konkretnych działań ze strony rządu. Obojętnie jakiego. Polskiego rządu, który ratuje hutnictwo i przyjmie, to co mówimy

- stwierdza

Rozumiem, że są ograniczenia ze strony Komisji Europejskiej, albo stawiamy jednak na gospodarkę naszą, rodzimą, albo realizujemy plan KE i wtedy nie będziemy mieli niczego.  

Artur Jacek Wilkoń, wiceprzewodniczący największej w Polsce Federacji Hutników i Metalowców i szef Związku Zawodowego Pracowników huty Łabędy w Gliwicach:

Nie jest tajemnicą, że rząd po rekonstrukcji, nie ma ustalonych, kompetencji, więc nie wiemy, gdzie znajduje się hutnictwo. A potrzeba szybkich decyzji, pojutrze spotykamy się w Ministerstwie Przemysłu - tym byłym, ale gdzie będą zapadać decyzje? Nie wiadomo. Dziś protestujemy w Sławkowie. Naszymi działaniami chcemy spowodować, żeby rząd jak najszybciej podjął wyzwanie. Nie interesują mnie polityczne przepychanki, mnie boli to, że za chwilę nie będziemy mieć pracy. My dziś w Sławkowie nie jesteśmy jako związkowcy, jesteśmy jako pracownicy, którzy obawiają się o miejsca pracy, i o to, co zdobyli przez okres bytności w Unii Europejskiej. Osiągnęliśmy pewien standard, a teraz chce się nam to zabrać swoimi decyzjami. Dzisiaj była to tylko akcja, która miała na celu wskazanie problemu. Będziemy eskalować działania. Potrzebujemy taniej energii i szczelnych granic. Jeżeli będziemy mieli zapewnione te dwie kwestie, będzie to zdrowa konkurencja. Mówimy rządzącym: jesteśmy gotowi do pracy, załogi chcą pracować, tylko stwórzcie nam ku temu warunki. 

Artur Jacek Wilkoń zastanawia się, skoro w ten piątek najważniejsze osoby rządu RP, będą w Gliwicach na Śląsku, podpisywać umowy dotyczące produkcji czołgów, to w czym problem, żeby premier Tusk spotkał się również z hutnikami.  

Oferujemy swoje siedziby, na takie spotkanie. Rozmawiajmy. Czy pan Tusk się z nami spotka? Nie wiemy, choć obiecał nam, to na zespole trójstronnym w Warszawie na początku maja

- nie kryje rozgoryczenia wiceprzewodniczący największej w Polsce Federacji Hutników i Metalowców.

Adam Wdowiak, przewodniczący Międzyzakładowego Związku Zawodowego Pracowników ArcelorMittal Dąbrowa Górnicza, zwraca uwagę, że jedno miejsce pracy w hutnictwie przekłada się na 4-8 miejsc pracy poza nim. A np., dawna huta Katowice w Dąbrowie Górniczej wygasza 13 września br. wielki piec nr 3. Związkowcy nie wierzą, że to działanie chwilowe.  

To wynik Zielonego Ładu! Opłat ETS! A przecież Europa odpowiada tylko za produkcję... 7 proc. gazów cieplarnianych w skali świata

- podsumowuje związkowiec.

ArcelorMittal Poland jest największym producentem stali w Polsce. Łącznie koncern we wszystkich swoich zakładach w Polsce zatrudnia około 10 tys. pracowników. 

Mariusz Latka, przewodniczący Komisji Międzyzakładowej WZZ Sierpień 80 z huty Pokój w Rudzie Śląskiej, mówi nam krótko:

Polityka prowadzona przez rząd wobec hutnictwa to dramat. Kompletne zaniedbanie tej branży, skazanie jej na zagładę. Z napływem taniej stali ze Wschodu nie jesteśmy w stanie konkurować. Nie mamy szans przetrwać na rynku. Będziemy zaostrzać protesty, przy stole wyczerpaliśmy już wszelkie argumenty. 

Hutnicy czekają, że lada moment coś się zadzieje. Premier Donald Tusk mówił, że pojedzie do Brukseli i zablokuje napływ stali spoza Unii Europejskiej.

A jest zupełnie odwrotnie. Np. przy Euroterminalu w Sławkowie stoją licznie samochody z Kazachstanu, z tanią stalą, z produktami które konkurują z Polską bezpośrednio. 

My nie potrzebujemy warunków preferencyjnych, wymagamy, by w sposób równy i uczciwy konkurować na rynku. Tylko tyle. Teraz produkujemy, by utrzymać miejsce pracy. Nie jesteśmy w stanie zarobić nawet na to, żeby pokryć koszty. Zadłużamy się. Dług rośnie diametralnie. Już odbywają się zwolnienia. W hucie Pokój Profile mamy 150 osób za dużo. Robimy, co możemy, by zaradzić tej sytuacji. By straty były jak najmniejsze, by nie utracić mocy produkcyjnych, bo wierzymy że zakład przetrwa

- podkreśla Mariusz Latka. 

Źródło: niezalezna.pl
Reklama