Czy Przemysł 4.0 jest dla ludzi szansą, czy zagrożeniem? Czy warto inwestować w najnowsze rozwiązania? Czy edukacja nadąża za zmianami w gospodarce? Z takimi kwestiami mierzyli się eksperci – praktycy podczas debaty "Między teraz a Przemysłem 4.0 – ścieżki dojścia" w Krynicy Zdroju.
Dobry czas dla innowacji
Na początku dyskusji, paneliści zastanawiali się, czy istnieje dobra definicja Przemysłu 4.0. Wymieniali takie pojęcia jak rewolucja cyfrowa, rewolucja technologiczna, internet rzeczy, sztuczna inteligencja, ale zaznaczyli, że nie są to elementy, które w pełni charakteryzują omawiane zagadnienie.
Zdaniem prof. Anny Timofiejczuk, prezes Śląskiego Centrum Kompetencji Przemysłu 4.0, czwarta rewolucja przemysłowa to tak naprawdę ewolucja, a nie rewolucja. – To proces, który cały czas się toczy. To, co odróżnia go od poprzednich rewolucji przemysłowych, to szybkość zmian – zauważyła. – Obecnie zaawansowanie technologiczne firm jest na ogół bardzo wysokie. Podstawą Przemysłu 4.0 jest integracja tych wszystkich technologii cyfrowych, stosowanych już od pewnego czasu – podkreśliła profesor.
Z tą opinią zgodził się Paweł Kolczyński, wiceprezes zarządu Agencji Rozwoju Przemysłu S.A. (ARP S.A.). – Mamy raczej do czynienia z dynamiczną ewolucją. . Obecnie częściej implementujemy w gospodarce innowacyjne rozwiązania, ale większość z nich jest od dawna dobrze znana. Coraz chętniej po nie sięgamy, bo chcemy wejść na wyższy poziom rozwoju i zapewnić przewagę konkurencyjną, a w tym innowacje są nieodzowne– mówił Kolczyński.
Podkreślił, że mamy dobry klimat na wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań, gdyż Polska jest w szczycie koniunktury, a nasza nauka ma dziś odpowiedni zasób finansowy. Pomagają też liczne programy wsparcia, granty i konkursy, jak realizowany w ARP projekt unijny na transfer technologii – Sieć Otwartych Innowacji.
– Nie będzie rozwoju gospodarczego bez innowacji – przestrzegł. Jednocześnie zaznaczył, że wprowadzanie takich zmian w praktyce przedsiębiorstwa bywa trudne. – Wdrażanie innowacji w firmie to zwiększone ryzyko. Inwestycje kosztują, a ich zwrot jest odroczony w czasie – zauważył wiceszef ARP. Wyjaśnił, że państwo i instytucje takie jak ARP mogą wspomagać przedsiębiorców we wprowadzaniu zdobyczy Przemysłu 4.0. – Ostateczne ryzyko zawsze jednak będzie podejmował i ponosił przedsiębiorca – wskazał Kolczyński.
Czynnik ludzki i cyberbezpieczeństwo
W opinii Timofiejczuk przy wdrażaniu Przemysłu 4.0 najważniejszy jest człowiek. – Chodzi nie tylko o jego wykształcenie czy wiedzę w tej materii, ale przede wszystkim o jego nastawienie i możliwość dostosowania się do technologii. – Oczywiście nowe technologie mogą być niebezpieczne, ale zostały opracowane po to, aby stymulować rozwój i polepszać komfort naszego życia – tłumaczyła prezes Centrum.
Prezes ARP Informatyka Rafał Lantner-Rypień, podkreślił że sprawą priorytetową w dobie internetu rzeczy jest bezpieczeństwo. Zauważył, że kiedy liczbę urządzeń podłączonych do internetu liczy się w miliardach, to efektem jest olbrzymia ilość danych. Ostrzegł, że dane te mogą być fałszowane czy fabrykowane, a to może prowadzić do paraliżu przedsiębiorstw. Dlatego, w jego ocenie, kluczową sprawą jest wypracowanie odpowiednich systemów bezpieczeństwa, które ochronią jakość danych.
Lantner-Rypień ocenił, że wysokospecjalizowane, programowalne maszyny i urządzenia już są lub w przyszłości będą celem ataków hakerskich, w efekcie których zakłóceniu może ulegać działalność przedsiębiorstw. – Firmy muszą być chronione przez wysokiej klasy specjalistów od cyberbezpieczeństwa. To powinien być w najbliższych latach podstawowy kierunek na uczelniach, bo działy informatyczne w przedsiębiorstwach będą coraz większe – wskazał prezes ARP Informatyka – spółki, która właśnie powstała w odpowiedzi na zapotrzebowanie spółek z portfela ARP na specjalistyczną kadrę informatyczną.
Zresztą ARP od wielu lat wspiera rozwój różnych kierunków zawodowych istotnych na zmieniającym się rynku pracy. W tym celu organizowana jest długofalowa współpraca pomiędzy firmami a sektorem edukacji. ARP stworzyła m.in. program Kadry dla przemysłu, który zasięgiem obejmuje uczniów i studentów na każdym etapie ich edukacji.
Paweł Kolczyński zwrócił też uwagę na rolę państwa we wpływaniu na system edukacyjny. – W związku ze zmianami zachodzącymi na rynku pracy potrzebujemy ciągłego doskonalenia sfery nauczania. Chodzi o wprowadzanie takich elementów, które przygotują młodych ludzi na rzeczywistość po skończeniu szkół – mówił wiceprezes ARP.
Powstaną nowe zawody i innowacyjne firmy
Paneliści zgodzili się, że wchodzenie Przemysłu 4.0 do gospodarki nie zabierze miejsc pracy ludziom. Według szacunków na każde zlikwidowane 100 tradycyjnych etatów potrzebnych będzie 110 osób o nowych kwalifikacjach. – Wprawdzie nie potrafimy sobie do końca uzmysłowić, jakie zmiany przyniesie czwarta rewolucja przemysłowa, ale niemal pewne jest, że pracy nie zabraknie. Z pewnością będziemy ją wykonywać inaczej, bo pojawią się całkowicie nowe zawody – powiedziała Timofiejczuk.
Na pewno powstaną też nowe firmy o całkowicie nowatorskich profilach działalności.
Lantner-Rypień wskazał na niedawny sukces przedsiębiorstw działających w obszarze sharing economy, czyli ekonomii współdzielenia. Podał przykład firm specjalizujących się w wypożyczaniu elektrycznych hulajnóg. – To pokazuje, że współcześnie można założyć świetnie prosperującą firmę posiadając tylko biuro. Takie przedsięwzięcia są oparte na publicznie dostępnych systemach i działają w chmurach obliczeniowych – wyjaśnił prezes ARP Informatyka.