Rubel staje się powoli walutą śmieciową. Rosyjskiemu pieniądzowi nie pomogło drastyczne podniesienie stóp procentowych. Za dolara trzeba zapłacić już 80, a za 1 euro aż 100 rubli. Niedawno informowaliśmy, że dołujący kurs rubla zmusił Rosjan do wyjścia na ulice. W Moskwie, przed gmachem banku centralnego, odbyła się demonstracja. Ludzie, którzy zaciągnęli kredyty w dolarach, nie są w stanie spłacać swoich zobowiązań.
Tragiczna sytuacja rosyjskiej gospodarki sprawia, że Władimir Putin naprawdę obawia się społecznego buntu. I – jak podaje tvn24.pl – od dawna na taką ewentualność się przygotowuje. Prezydent Rosji nieustannie rozbudowuje służby bezpieczeństwa oraz zaostrza przepisy prawa i redukuje wolność słowa i zgromadzeń.
Niedawno Putin wpadł na pomysł stworzenia podporządkowanej mu „Gwardii Narodowej” – wszystko wskazuje na to, że tak się stanie. Szef MSW Eduard Kołokolcew, aby ratować swoje stanowisko, przystał na pomysł prezydenta i zgodził się, aby Kreml mógł użyć Wojsk Wewnętrznych do rozprawy z ewentualnymi masowymi protestami.

fot. mvd.ru
Tvn24.pl przypomina, że Wojska Wewnętrzne MSW to prawdziwa armia. Ma uzbrojenie jak regularne wojsko i typowo wojskową strukturę. Dokładna liczebność Wojsk Wewnętrznych jest tajemnicą państwową. Padają różne liczby, ale mieszczą się one w granicach 170-196 tys. Posiadając lotnictwo, artylerię, siły morskie i pancerne, WW MSW są czymś w rodzaju drugiej armii – tyle, że nastawionej na działania wewnątrz kraju. Portal TVN24 zwraca uwagę, że użycie tej formacji przeciwko wielotysięcznym demonstracjom w miastach skończyłoby się krwawą łaźnią.
Dotychczas Kreml używał przeciwko demonstrantom sił specjalnych MSW – licznych jednostek OMON, które są przeznaczone m.in. właśnie do tłumienia zamieszek i pacyfikacji publicznych zgromadzeń. W Rosji działa obecnie w sumie ponad 140 jednostek OMON (Oddział Mobilny Specjalnego Przeznaczenia), w których służy ponad 20 tys. ludzi. Do tego dochodzą jednostki SOBR (Specjalny Oddział Szybkiego Reagowania), które teoretycznie służą do walki z przestępczością zorganizowaną, a nie do pacyfikowania demonstracji, jednak w kryzysowych sytuacjach władza może skorzystać także z SOBR, a to kolejne pięć tysięcy ludzi.
Jeśli więc w Rosji wybuchną protesty na masową skalę, Putin już jest na nie przygotowany i zapewne nie zawaha się, żeby przeciwko własnym obywatelom użyć potężnej armii pretorianów. Próbkę tych sił w akcji mogliśmy oglądać w maju 2012 roku, kiedy służby brutalnie spacyfikowały manifestujących w Moskwie na Placu Bołotnym przeciwko prezydenturze Władimira Putina. Wtedy w akcji pacyfikacyjnej wzięło udział 14 tysięcy policjantów i sił specjalnych.

fot. mvd.ru