„Zamrozić” prokuratora od Nowaka
Efekt mrożący polega na wzbudzeniu w kimś strachu, obawy, która to obawa ma sparaliżować daną osobę, a przede wszystkim jej działania.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Efekt mrożący polega na wzbudzeniu w kimś strachu, obawy, która to obawa ma sparaliżować daną osobę, a przede wszystkim jej działania.
Załóżmy, że jesteś wyborcą Donalda Tuska (przepraszam za ten nietakt, ale to tylko eksperyment myślowy). Wjeżdżasz na stację benzynową i chcesz zatankować spracowany, spragniony samochód, który jest Twoim narzędziem pracy. A tu bum! Benzyna po ponad 8 zł za litr. O rany! Ale zaraz, zaraz, przecież brzmią Ci jeszcze w uszach słowa Twojego wodza, który przed wyborami w 2023 r. zapewniał Cię i prosił, żebyś mu uwierzył, że litr benzyny będzie kosztował 5,19 zł, jeśli tylko on zacznie rządzić.
Dziwne to wszystko. Czemu niezły prawnik Maciej Berek, w zasadzie do niedawna wice-Tusk, sobie to robi? Plama na nazwisku zostanie na zawsze. Świat ekspertów jest w zasadzie zgodny: Berek nie może i nie powinien zostać wybrany na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, bo primo, nie spełnia warunków formalnych, a secundo, mowy nie ma o apolityczności.
Przemowy ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Waldemara Żurka w Warszawie z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy słuchałem z rosnącym niedowierzaniem. Dlaczego członek rządu Donalda Tuska pracuje na rzecz elektoratu Grzegorza Brauna i chce jego poszerzania?
Masa krytyczna została przekroczona. Oszustw, złodziejstwa, nadużywania władzy, wykorzystywania politycznego sądów, prokuratur, mediów, braku kontroli nad procesami w państwie i zwykłego nieudacznictwa. Za dużo, za mocno, za często.
Porażająca i haniebna dla rządzących informacja: jak podaje Polski Czerwony Krzyż, 364 tys. dzieci w Polsce żyje w skrajnym ubóstwie.
Nie ma i nie może być przyzwolenia na przemoc poza samoobroną. Monopol na nią ma państwo, a i to jedynie na tę uzasadnioną. To oczywiście teoria – praktyka wygląda niestety inaczej.
Czasem wystarczy dać im mówić i już. Na przykład pani Katarzyna Kotula, była sekretarz stanu ds. równości, dostała szansę i ją wykorzystała. Mimo że jest za równością, to jednak nie jest za równością wieku emerytalnego dla kobiet i mężczyzn. Nie tylko ona uważa, że kobiety powinny wcześniej przechodzić na emeryturę, ale chodzi o argumenty, których użyła, żeby przekonać do swojej tezy opinię publiczną.
Z nośną publicystycznie tezą wystąpił Marek Migalski (kiedyś związany z PiS, później z KO, teraz rozgląda się na boki). Otóż według niego afera z Warszawskim Szpitalem Południowym i 29-letnim lekarzem oszustem Dawidem Kacprzykiem z Koalicji Obywatelskiej tejże partii jeszcze nie zatopi, aczkolwiek nie będzie bez znaczenia. Zanim obejrzymy tezę Migalskiego z każdej strony, wysunę drugą: otóż Koalicję Obywatelską zatopi „suskizm”.
Nie pamiętam, żeby lewica zajmowała się problemami robotników. Robotnicy służyli lewicy do usprawiedliwiania jej łajdactw i dyktatury w czasach komunizmu, a tak naprawdę strzelano do nich, kiedy tylko próbowali upomnieć się o swoje prawa.
Co teraz mają zrobić ci biedni prokuratorzy, skoro Tusk nie powiedział im, czy świadek Emil Jędrzejewski jest obecnie wiarygodny, czy też nie bardzo? Co robić?
W związku z aferą w Szpitalu Południowym w Warszawie o polityczne życie walczą nadzorcy placówki, czyli Rafał Trzaskowski i Marcin Kierwiński. Jeden jest prezydentem Warszawy, drugi – szefem mazowieckich struktur KO.
Komunista Włodzimierz Czarzasty – chwilowo na stanowisku marszałka Sejmu – nie przestaje zadziwiać. Wygłosił sobie w Sejmie nikomu do niczego niepotrzebną tyradę, która jednak pasowała do niego jak ulał – to znaczy była bardzo niemądra.
Jeszcze słów kilka o referendum w Krakowie, po którym złote dziecko Donalda Tuska okazało się tombakowe. Otóż strącenie Aleksandra Miszalskiego ze stołka prezydenta Krakowa poprzedzone było szeroko zakrojoną akcją demokratyczną, czyli niedemokratyczną w istocie.
Ośmielam się postawić tezę, że policja Marcina Kierwińskiego, komendanta Marka Boronia i Donalda Tuska może przeprowadzać właśnie jedyną w swoim rodzaju, skoordynowaną, zaplanowaną i niełatwą akcję „Nie łapać złodzieja!”. Celem inicjatywy jest niezłapanie przestępców, ciche przyzwolenie na popełnianie przestępstw, a przede wszystkim zastraszenie niezależnych dziennikarzy związanych z Telewizją Republika. Dziennikarzy patrzących władzy na ręce. Tezy, że przestępcami są sami policjanci albo ściśle z nimi współpracują, nie formułuję z ostrożności procesowej.
Tak mi przyszedł do głowy „hymn łomotu”, który wyśpiewują kibice polskiej reprezentacji piłki nożnej po przegranych meczach: „Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało”. To refleksja po zapoznaniu się z informacją o kilometrówkach lewicowej poseł Anny Żukowskiej.
Było tak: właściciel ZondaCrypto (wtedy jeszcze BitBay) skarżył mi się osobiście na dziwny zbieg okoliczności. Najpierw dzwonił do niego i pisał dziennikarz TVN, a zaraz potem miało się z nim kontaktować biuro reklamy TVN z dobrą ofertą reklamową. – Dzwoni Fuja, a potem, dział reklamy TVN. O co tu chodzi? Czy oni mnie szantażują? – pytał mnie Suszek.