Trzaskowski je żaby w Sorkwitach
Korespondent francuskiej AFP Michel Viatteau, czasem podpisujący się Michel Kwiatkowski-Viatteau, mówi po polsku równie dobrze, jak każdy z nas. Polecam w internecie jego występy w polskich mediach.
Korespondent francuskiej AFP Michel Viatteau, czasem podpisujący się Michel Kwiatkowski-Viatteau, mówi po polsku równie dobrze, jak każdy z nas. Polecam w internecie jego występy w polskich mediach.
Nie jest dobrze, gdy Wilk zagryza zęby! „Zagryźć zęby, przekreślić obecnego prezydenta i postawić krzyżyk przy Rafale Trzaskowskim” – powiedział poseł Konfederacji Jacek Wilk o drugiej turze wyborów. A dlaczego? Bo Trzaskowski będzie mógł „tę dyktaturę wetować”.
„Byłem dumny, jak razem z innymi prezydentami w Tbilisi bronił gruzińskiej demokracji” – powiedział o prezydencie Lechu Kaczyńskim Rafał Trzaskowski.
Ponad dwa tygodnie starzy sędziowie Sądu Najwyższego za pomocą obstrukcji blokowali wybór kandydatów na I prezesa, którego i tak wybierze prezydent Andrzej Duda. Widać było, że np. blokując wybór komisji… liczącej głosy, czuli się jak ryba w wodzie. A czemu tak? Bo całe sądownictwo III RP nazwać można sądownictwem obstrukcyjnym.
Przez ostatnie tygodnie byliśmy świadkami inflacji argumentów opozycji przeciwko wyborom. Najpierw brzmiały one dla części Polaków wiarygodnie: w maju szczyt epidemii, trupy na ulicach, a szaleńcy z PiS każą tłoczyć się w komisjach. Gdy pojawił się pomysł o niebo bezpieczniejszych wyborów korespondencyjnych, opozycja udawała, że nie słyszy, i powtarzała jak w transie nieaktualne argumenty.
Jak przypomniał kilka dni temu Donald Tusk, Władysław Bartoszewski mówił, że warto być przyzwoitym. I wyjaśnił, że dziś być przyzwoitym, to bojkotować wybory. Tusk mało bywa w Polsce, ze wspaniałej Brukseli do nędznej Warszawy jest 1300 km, więc trudno się dziwić, że nie dostrzegł takiego drobnego szczegółu, iż syn Władysława Bartoszewskiego jest dziś w PSL.
Najpiękniejszą informacją w czasie epidemii była ta podana kilka tygodni temu – otóż po jej wybuchu znacząco wzrosła liczba młodych ludzi zgłaszających się do Wojsk Obrony Terytorialnej. Młodzi patrioci wychowani na wartościach Żołnierzy Wyklętych zareagowali na zagrożenie wolą walki.
Mam nadzieję, że w tej chwili polska dyplomacja jest bardzo aktywna w związku ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi. Czytelny sygnał, że każde kwestionowanie wyniku wyborów w Polsce, jakikolwiek on będzie, uznamy za niewyobrażalną agresję przeciwko naszemu krajowi, muszą otrzymać wszyscy najważniejsi gracze w Europie.
Gdy Rafał Trzaskowski mówi o „gigantomanii” oraz „największym lotnisku na świecie” i tym, że „naprawdę potrzebujemy inwestycji za rogiem”, które „zrealizuje samorząd”, opisuje trafnie III RP. Kraj bez żadnej znanej w świecie marki ani branży, w której byłby liderem. Taki, w którym mamy być zachwyceni z roli taniego podwykonawcy światowych koncernów. A jeśli miliony młodych pracują na zmywaku w krajach, których „gigantyczne” ambicje - w przeciwieństwie do trzeciorzędnej Polski - nie są „manią”, a przysługującym im sprawiedliwie statusem, to wspaniale! Na miejscu nie potrzeba nam przerośniętych, nacjonalistycznych dążeń, które przyniosły nam w historii same nieszczęścia – pisze Piotr Lisiewicz w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.
Raper Tede z TVN oburzył się na Andrzeja Dudę za wykorzystywanie rapu w kampanii wyborczej i ogłosił, że skończył się w Polsce hip-hop. Tede okazał się gościem ślepym na jedno oko. Inaczej zauważyłby następującą sekwencję wydarzeń. 7 maja, pod pretekstem akcji charytatywnej, upolityczniony rap nagrał prof. Marcin Matczak, reklamowany jako Tata Maty. 9 maja nagrał się nominowany przez Matczaka kolejny wróg PiS Adam Bodnar, który z kolei nominował paru kompletnie absurdalnych celebrytów. A Gazeta Wyborcza zachwycała się, że pod pretekstem akcji charytatywnej nagrano „Diss na PiS”. Dopiero 11 maja pojawił się rap prezydenta. Tede myli więc akcję z reakcją. Wyborcza od 5 lat bezskutecznie zabiega o wylansowanie jakiegoś młodzieżowego buntu radośnie wspierającego emerytów z KOD. Teraz znowu napaliła się jak szczerbaty na suchary, a Duda zwyczajnie popsuł jej robotę.