Odcienie prawicowości
Konfederaci powtarzają jak mantrę, że PiS nie jest ideową prawicą i że jest to w istocie partia socjalistyczna. O charakterze partii decydują przede wszystkim dwa kryteria: ideowo-aksjologiczne i gospodarczo-społeczne.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Konfederaci powtarzają jak mantrę, że PiS nie jest ideową prawicą i że jest to w istocie partia socjalistyczna. O charakterze partii decydują przede wszystkim dwa kryteria: ideowo-aksjologiczne i gospodarczo-społeczne.
Warunkiem skutecznej rywalizacji Andrzeja Dudy z Rafałem Trzaskowskim jest trafne odczytanie założeń jego kampanii i adekwatne ustosunkowanie się do tego. Głównym jej założeniem nie jest wcale określona wizja przyszłości naszej ojczyzny i program, lecz autopromocja – przekonanie jak największej liczby wyborców, że – w przeciwieństwie do „długopisu” – Trzaskowski jest po prostu fajnym facetem, który chce zgody, będzie odbudowywał wspólnotę (którą PO rozwala od 2005 r.), będzie silnym prezydentem kontrolującym rząd itp.
Ten proces rozpoczął się w 2007 r., nasilił się radykalnie po katastrofie smoleńskiej, a stał się trudny do zniesienia w ciągu ostatnich pięciu lat. Antypisowskie media i politycy oraz popierający ich profesorowie i celebryci przekonywali nas, że jesteśmy narodem zaściankowym, nietolerancyjnym, antysemickim i homofobicznym. Tego narodu się wstydzili. Demonstrowali wobec niego poczucie wyższości. Dawali wyraz pogardzie, szydzili. Po wkroczeniu na arenę wyborczą Rafała Trzaskowskiego doznaliśmy szoku.
Jedną z charakterystycznych cech lewicy i środowisk zaczadzonych polityczną poprawnością jest sakralizowanie niektórych pojęć. Takim słowem bożkiem jest m.in. „równość”. Każda krytyczna opinia na jego temat jest traktowana jako świętokradztwo. My, istoty ludzkie, a takimi jesteśmy od poczęcia, jesteśmy równi w człowieczeństwie, w godności. Dlatego każdy zasługuje na szacunek.
Przez ostatnie lata PO coraz bardziej się kompromitowała, przekształcając się z partii „fajno Polaków”, „uśmiechniętych Polaków” w ugrupowanie obciachowe. Również obciachowa okazała się jej prezydencka kandydatka. Rozczarowani sympatycy PO przenieśli swoje poparcie na Szymona Hołownię i Władysława Kosiniaka-Kamysza.
14 czerwca mija 50. rocznica śmierci prof. Romana Ingardena, o którym o. Józef M. Bocheński napisał: „Jest to w ogóle największy polski myśliciel, jakiego kiedykolwiekśmy mieli, i jeden z największych myślicieli europejskich XX wieku”. Urodził się on w 1893 r. w Krakowie, jego mistrzem był twórca fenomenologii Edmund Husserl, przyjaźnił się z Edytą Stein, po II wojnie światowej związał się z Uniwersytetem Jagiellońskim.
W miarę zbliżania się wyborów nasilają się agresja, nienawiść i pogarda. Oczywiście głównym siedliskiem i wyrazicielami tych negatywnych uczuć mają być PiS-owcy. Czy na pewno?
Od paru tygodni prof. Łukasz Szumowski, bohater polskiej drogi walki z pandemią, który uratował przed śmiercią tysiące Polaków, jest atakowany w sposób obrzydliwy. Dlaczego? Dla obserwatorów sceny politycznej jest oczywiste, że sprawcy tego liczą, iż będzie to skutkować utratą kilku punktów przez obóz Zjednoczonej Prawicy, a tym samym osłabi jej kandydata w wyborach prezydenckich.
Im jestem starszy, z tym większą czułością patrzę na dzieci. Jednak martwią mnie popełniane przez ich rodziców błędy. Dawny stosunek do dzieci, gdy się z nimi nie bardzo liczono, został zastąpiony przez ich kult. Czy nie wychowujemy w ten sposób narcyzów, egocentryków i egoistów?
Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego skłania do zastanowienia się nad jedną z głównych prawd głoszonych przez chrześcijaństwo: że śmierć nie jest ostatnim akordem ludzkiej egzystencji, lecz że jej ostatecznym przeznaczeniem i spełnieniem są Królestwo Boże, zmartwychwstanie, wieczność, niebo.
„Jeśli ziarno pszenicy, wpadłszy w ziemię, nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity”. Plon życia Karola Wojtyły – św. Jana Pawła Wielkiego – jest imponujący.
Przez ostatnie pięć lat obserwowaliśmy zaczadzanie umysłów totalnej opozycji, czego dowodem jest nie tylko ignorowanie przez nią oczywistych faktów, lecz także praw logiki i matematyki. Trudno się nam było pogodzić z jej decyzjami sprzecznymi z polską racją stanu.
Jeszcze kilkanaście dni temu żyli normalnie: cieszyli się życiem i swoją obecnością; nie mieli wątpliwości, że życie ma sens. Byli wpatrzeni w swego Mistrza, podziwiali Go, kochali i słuchali. Gdy przy wjeździe do Jerozolimy wiwatowały na Jego cześć tłumy, byli z Niego dumni. Jednak wkrótce wszystko się zmieniło. Ich Mistrz został ukrzyżowany. Po Jego śmierci się rozpierzchli.
Każde zagrożenie życia, również przez koronawirusa, wymusza stawianie pytań praktycznych, np. jak się przed nim bronić, a także pytań egzystencjalnych, metafizycznych, religijnych i eschatologicznych. A reakcja na nie bardzo wiele mówi o stanie ducha i hierarchii wartości poszczególnych jednostek i społeczeństw.
Ks. prof. Józef Tischner mawiał: „Świat jest boski, a dziywcynta som nase”. Jakie są i jakie chcą być te nasze polskie dziewczyny, kobiety? Kobiecość jest im dana, ale i zadana – ostatecznie od nich samych zależy, jaki kształt jej nadadzą. Obecnie stoją na rozdrożu: czy posłuchają głosu swojego ciała, psychiki i serca oraz chrześcijańskiej i polskiej tradycji, czy pójdą drogą, do której zachęcają je fałszywi prorocy, lewacy, genderyści i zindoktrynowane feministki?
Widać już, że w tej kampanii bardzo ważną rolę będą odgrywały uczucia i gesty. Jednak nie może się ona do tego ograniczyć. Istnieje przecież kilka fundamentalnych spraw, które różnią Polaków. Osoby starające się o urząd prezydenta powinny zatem uczciwie wyartykułować swoje stanowisko w tych kwestiach.
Wielki Post spina klamra Środy Popielcowej i Wielkanocy. Te bardzo ważne dni w roku liturgicznym pielęgnują doniosłe prawdy egzystencjalno-eschatologiczne. W Środę Popielcową Kościół przypomniał nam poprzez symbol posypania głowy popiołem prawdę, że nasze bardziej lub mniej udane życie doczesne kończy się, niestety, śmiercią, a nie żadnym odejściem, i stajemy się zwyczajnym prochem.
Wbrew coraz modniejszemu przekonaniu, że życie moralne wcale nie jest takie ważne, ponieważ Bóg jest miłosierny, Ewangelie i Listy św. Pawła nie pozostawiają żadnej wątpliwości: wiara bez uczynków jest martwa.
Święty Franciszek się żalił: „Miłość jest niemiłowana”. Obecnie chciałoby się powiedzieć: „Miłość jest fałszowana”. Jeśli człowiek niewłaściwie rozumie to słowo, błądzi. Niestety, miłość jest utożsamiana z sympatią, życzliwością, szacunkiem, a przede wszystkim z fascynacją erotyczną, pożądaniem i współżyciem seksualnym lub z zakochaniem się. A jaka jest – warto zapytać w walentynki – elementarna prawda o niej?
Niedawne uroczystości w Jerozolimie i Oświęcimiu skłaniają do postawienia pytań: „Czy twórcy i funkcjonariusze obozów byli sadystami? Czy obozy zagłady – pyta prof. Antoni Kępiński – były czymś nowym, czy też udoskonaloną przez technikę i naukową organizację nową formą starych, jak nasza kultura, zrywów bestialstwa?”.