Panie Pośle, czy sektor MŚP będzie potrzebował wsparcia polskich europosłów w Brukseli?
Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Często w unijnych instytucjach mówi się o tworzeniu globalnych zasad, o tym, co dotyczy dużych, międzynarodowych firm, natomiast najwyższy czas, by w większym stopniu – zarówno w naszym parlamencie krajowym, jak i w parlamencie unijnym – zacząć myśleć o wspieraniu małych i średnich przedsiębiorstw. Można mówić tu o różnych branżach w ramach tych przedsiębiorstw. Przykład? Jeśli ktoś działa na rzecz zrównania dopłat dla rolników, to jednocześnie nie może zapomnieć o przetwórstwie owoców i warzyw. A to przecież branża, która cała należy do sektora MŚP. W ten sposób można by wymieniać wiele innych dziedzin, z medycyną włącznie.
Na czym takie wsparcie miałoby polegać? Na co mogą liczyć mali i średni przedsiębiorcy od przyszłych polskich europosłów?
Ktoś może powiedzieć, że dla polskich przedsiębiorców już i tak robi się wiele – są dostępne dotacje, czy inne środki unijne, są startupy. Jednak można, i należy, robić zdecydowanie więcej. Wszyscy polscy europosłowie powinni w tej sprawie znaleźć wspólną płaszczyznę porozumienia. Wspólną, czyli ponad podziałami politycznymi. Oczywiście są takie sytuacje, które zmuszają do poszukiwania sojuszy międzynarodowych, jak ostatnio w przypadku kwestii związanych z firmami transportowymi, natomiast są też takie, które dotyczą spraw stricte lokalnych, polskich i tego, w jaki sposób będą dzielone środki unijne. Myślę też, że trzeba będzie szukać możliwości wsparcia sektora MŚP poprzez różnego rodzaju programy poza budżetem Unii.
Jako Rada Gospodarcza Strefy Wolnego Słowa zaapelowaliśmy niedawno do polskiego rządu, by w postaci grantów finansowych wspierał stowarzyszenia i izby gospodarcze, które zechcą działać na rzecz polskich przedsiębiorców w Brukseli. Pana zdaniem to dobry pomysł?
Powiem tak: każdy polityk – zarówno ten działający w Polsce, jak i ten, który działa na arenie międzynarodowej, czyli m.in. w Brukseli – powinien być mądry mądrością ekspertów. Mądry w oparciu o opinie i analizy środowisk, które na co dzień działają w konkretnej dziedzinie, a ich przedstawiciele są w niej ekspertami. Powinien korzystać z sensownych porad i podpowiedzi. Bezdyskusyjne jest to, że europosłowie, którzy zostaną wybrani w najbliższą niedzielę, powinni słuchać to, co do powiedzenia mają i będą mieli polscy przedsiębiorcy. I to słuchać nie od święta, ale cały czas. Powinni być z polskimi przedsiębiorcami w stałym kontakcie. Oczywiście to wszystko musi się odbywać przy pełnej transparentności, by nie dochodziło do żadnych podejrzeń o działania lobbingowe, czy korupcjogenne. Mam świadomość, że ta granica czasami jest bardzo cienka, niemniej raz jeszcze to podkreślę – źle się dzieje, kiedy politycy nie słuchają praktyków i kiedy uważają, że sami wszystko wiedzą najlepiej.
Oprócz wspierania sektora MŚP, czym jeszcze zamierza zajmować się w Parlamencie Europejskim – jeśli oczywiście zostanie wybrany – poseł Tomasz Latos?
Niezależnie od tego, że moim obowiązkiem będzie wspieranie polskich przedsiębiorców oraz walka o jak najlepszy budżet dla Polski, z pełnym przekonaniem będę walczył o zrównanie dopłat dla polskich rolników oraz – co podkreślam od początku kampanii – będę robił wszystko, by poprawić sytuację w ochronie zdrowia. Zapewniam, że można uzyskać więcej pieniędzy ze środków unijnych na działania profilaktyczne i promocję zdrowia, można uzyskać więcej pieniędzy na doposażenie SOR-ów, wreszcie można uzyskać wsparcie różnego rodzaju, czasami drobnych, programów onkologicznych. To wszystko per saldo zdecydowanie poprawi sytuację wszystkich polskich pacjentów, niezależnie od tego, że polski rząd razem z polskim parlamentem systematycznie zwiększa nakłady na ochronę zdrowia, które w tym roku przekroczą 100 mld zł.