Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Gospodarka

Trendy sprzyjają polskiej miedzi

Obecna polityka rządu, a przede wszystkim Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju premiera Mateusza Morawieckiego, to główny czynnik napędzający polską gospodarkę. Dzięki temu jako kraj szybko nadrabiamy historyczne zaległości – mówił w Gdyni Marcin Chludziński, prezes zarządu KGHM Polska Miedź SA, podczas debaty „Czynniki stymulujące inwestycje", inaugurującej drugie Forum Wizja Rozwoju. W dyskusji wzięli udział przedstawiciele czempionów narodowych, będących motorem polskiej gospodarki.

Autor:

– Wskaźnik inwestycji w firmach zatrudniających powyżej 50 pracowników w maju wzrósł aż o 20 proc. – zauważył Chludziński. – Świadczy to o odblokowaniu kapitału, który jest w posiadaniu tego sektora. Warto też powiedzieć o rekordowej od wielu lat produkcji przemysłowej. Wzrost sprzedaży detalicznej w firmach powyżej 10 osób to 13 proc. Polityka gospodarcza rządu i premiera Mateusza Morawieckiego daje efekty nadzwyczajne w stosunku do tego, co dzieje się na świecie – mówił szef KGHM.

Koniunktura służy miedzi
Podkreślił, że to, co dzieje się w KGHM, jest emanacją krajowych, ale też światowych procesów gospodarczych. Przyznał, że dzisiejsze kierunki w rozwoju światowej gospodarki sprzyjają koncernowi, którym zarządza. – Obecnie istnieją dwa trendy, które nam służą. Po pierwsze to wątek elektromobilności. Nawet jeżeli nie widać jeszcze zbyt wielu samochodów elektrycznych na ulicach, to one już istnieją – w garażach koncernów, w magazynach, w zatwierdzonych prototypach. Warto zauważyć, że w osobowym samochodzie elektrycznym jest o 80 do 100 kg więcej miedzi niż w samochodzie spalinowym – podkreślił prezes KGHM. – Drugi trend dotyczy kwestii zielonej energetyki. W offshorowej turbinie wiatrowej o dużej mocy jest około 25–30 ton miedzi. To wątki popytowe ważne w naszej strategii rozwojowej – mówił Chludziński. –Te trendy są dla nas dobre i musimy je odpowiednio wykorzystywać – dodał.

O inwestycjach trzeba myśleć długofalowo
Uczestnicy debaty zgodzili się, że duże inwestycje, które są udziałem spółek, którymi zarządzają, wymagają czasu znacznie dłuższego niż kadencja władzy. Prezes KGHM zaznaczył, że w górnictwie efekty nowej inwestycji pojawiają się po 7–8 latach od jej rozpoczęcia. W zależności od warunków geologicznych szyby górnicze drąży się od 5 do nawet 8 lat. Tych procesów nie da się przyspieszyć. – Dlatego fakt, że jutro będzie inna cena, nie może dla nas być wskaźnikiem do rozpoczęcia inwestycji, która da efekt dopiero za kilka lat – mówił Chludziński. – Musimy patrzeć na tę perspektywę długookresowo. Do tego trzeba pamiętać, że nasza produkcja jest zdywersyfikowana. Jesteśmy ósmym producentem miedzi i drugim producentem srebra na świecie. Produkujemy też molibden, ołów i kwas siarkowy jako efekt uboczny naszej produkcji hutniczej miedzi. Dlatego też inwestujemy spore pieniądze. I dlatego patrząc na tę długą perspektywę szukamy środków, aby te inwestycje podejmować – powiedział szef koncernu.

Beata Daszyńska-Muzyczka, prezes Banku Gospodarstwa Krajowego, podkreśliła, że długookresowe planowanie to jeden z podstawowych czynników stymulujących inwestycje. – Dobre zaprojektowanie i wykonanie inwestycji wymaga czasu – zauważyła. – Polska tego właśnie potrzebuje, aby nadrobić historyczne zaszłości, które nie pozwalały rozwijać się nam w taki sposób, jakbyśmy mogli i tego chcieli. – Pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Ale obecnie, przy 5-proc. wzroście PKB jesteśmy jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc do inwestowania. Dodając do tego duże zaangażowanie instytucji finansowych, można pokusić się o prognozę, że wkrótce będziemy rozwijać się szybciej niż tygrysy azjatyckie – powiedziała Daszyńska-Muzyczka.

Patrycja Klarecka, członek zarządu ds. Sprzedaży Detalicznej PKN Orlen, zgodziła się z prezesem KGHM, że ważne jest myślenie i planowanie długookresowe. – Podejmując decyzje inwestycyjne musimy myśleć w perspektywie 20 lat. Popyt na ropę naftową, wbrew prognozom, może się zmienić. Nie chodzi o ilość, ale o sposoby wykorzystania surowca. Być może spadnie zapotrzebowanie na ropę w transporcie z racji wzrostu zainteresowania elektromobilnością, z kolei może zwiększyć się wykorzystanie ropy w petrochemii – zauważyła Klarecka.

Jak powiedział Mateusz Bonca, prezes Grupy Lotos, inwestycje koncernu muszą amortyzować się nawet przez kilkadziesiąt lat. Muszą też być odporne na odchylenia makroekonomiczne. – Obecnie kończymy program EFRA, największy projekt inwestycyjny w historii naszej rafinerii warty 2,3 mld zł. Fizyczna inwestycja trwała 3 lata, a wcześniejsze przygotowanie kolejnych 5 lat – wskazał Bonca.

Miedzi nie da się zastąpić
Szef KGHM poinformował, że koncern swoje największe inwestycje rozważa w perspektywie 10-, 15-letniej. Ze względu na swoją globalną działalność mniejszą wagę przykłada do rynkowych wahań krótkoterminowych. – Są takie okresy, że przewaga popytu nad podażą wynosi nawet kilkadziesiąt procent. Przewiduje się więc momenty niedoborów – mówił Chludziński. I jak podkreślał, dzieje się tak, gdyż miedź nie ma substytutów. – Zarówno w przemyśle budowlanym, jak i energetycznym, czy w przemyśle automotive dotychczas ma niczego, co mogłoby miedź zastąpić. Pracuje się nad pewnymi rozwiązaniami, ale do tego jest jeszcze daleka droga. Te zamienniki, które próbuje się wytworzyć, mają zdecydowanie gorsze parametry związane z przewodnością czy z rezystancją – podkreślił prezes KGHM. Dodał, że jest to kolejny ważny czynnik sprzyjający rozwojowi polskiej miedzi.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

NAJNOWSZE Gospodarka