Jeszcze do niedawna nikt nie podejrzewał, że w aptekach może zabraknąć leków na powszechne choroby. Co takiego się wydarzyło?
To efekt krótkowzrocznej polityki nastawionej jedynie na maksymalne obniżanie cen leków. Chcieliśmy, aby były tańsze niż kawa i papierosy, więc produkcję substancji potrzebnych do ich wytwarzania przeniesiono do Chin, bo tam koszty były niższe. Producenci europejscy zbankrutowali i w efekcie cała Europa uzależniła się od chińskich dostawców. Tymczasem oni zaczynają mieć problemy i część fabryk jest zamykana. To ogranicza podaż. W tej sytuacji w pierwszej kolejności wytwórcy leków zaopatrują kraje, gdzie ich ceny są najwyższe, a Polska do nich nie należy. Poza tym ze względów strategicznych dla niemieckiej firmy priorytetowy będzie rynek w Niemczech, a dla francuskiej we Francji. Kapitał wbrew pozorom ma narodowość, a solidarność europejska bywa czasem tylko sloganem.
Polska też posiada przemysł farmaceutycznych, więc możemy oczekiwać, że leków u nas nie zabraknie?
Problem polega na tym, że Polska nie prowadzi polityki zachęcającej do produkowania u nas, gdzie koszty produkcji są stosunkowo wysokie. Producenci inwestujący w Polsce mają taką samą pozycję w Ministerstwie Zdrowia jak te firmy, które traktują Polskę jak wielki rynek zbytu. To wypycha nas z polskiego rynku na rzecz zagranicznej, a przede wszystkim azjatyckiej konkurencji i uzależnia polskich pacjentów od dostaw spoza Europy. To bardzo krótkowzroczna polityka, szczególnie że kraje bogatsze wręcz przeciwnie – dążą już dziś do zwiększania produkcji leków u siebie. Tylko w ten sposób można zapewnić bezpieczeństwo lekowe swoim obywatelom.
W jaki sposób rząd miałby wspierać tę branżę, która przecież należy do jednych z bogatszych na świecie?
Przemysł nie oczekuje dotacji, ale racjonalnej polityki lekowej. Świetne narzędzie stymulujące rozwój tej branży zaproponował premier M. Morawiecki. Skoro wydajemy na refundację apteczną 8 mld zł, zróbmy to tak, aby te pieniądze budowały przemysł farmaceutyczny w Polsce. Kupujmy leki od krajowych wytwórców zapewniając im rozwój. To nie tylko zysk gospodarczy, ale też gwarancja suwerenności lekowej. Nasz rodzimy przemysł nie zabezpieczy wszystkich potrzeb, ale możemy premiować też zagraniczne firmy, które zdecydują się wytwarzać leki w Polsce.
Czy ministerstwo zdrowia wdrożyło pomysł premiera?
Niestety, wciąż nie. Niestety, to odwlekanie wprowadzenia RTR doprowadzi do tego, że pacjenci już wkrótce nie będą, jak teraz, zabiegać o refundację najnowszych leków, tylko toczyć batalię o dostęp do tych podstawowych.
MATERIAŁ POWSTAŁ PRZY WSPÓŁPRACY Z PZPPF