"Zgodnie z rekomendacją pana ministra Domańskiego złożyłem podpis, kontrasygnatę, pod propozycjami nowych członków zarządu Narodowego Banku Polskiego"
– powiedział premier przed posiedzeniem Rady Ministrów, dodając, że dokumenty zostały odesłane do prezydenta.
Przekonywał, że „ktoś w naszym kraju musi myśleć, jak stabilizować sytuację” i „jak stabilizować polską złotówkę”. – Groził nam taki klincz – brak zarządu, brak możliwości prowadzenia prac NBP – i dlatego zdecydowałem się na ten krok i na ten gest i zaakceptowałem zaproponowane zmiany – powiedział premier.
Decyzja w ostatniej chwili
Decyzja Tuska została podjęta na ostatnią chwilę. W środę 4 listopada ze stanowiskiem II wiceprezesa banku pożegna się Adam Lipiński. Jeśli do tego czasu nie zostanie powołany jego następca, zarząd NBP będzie liczył zaledwie pięciu członków (nie licząc prezesa Adama Glapińskiego – red.). To oznaczałoby zejście poniżej ustawowego minimum i ryzyko paraliżu prac banku.
Co więcej, zmiany w zarządzie NBP między Pałacem Prezydenckim a KPRM miały być już ustalone w październiku. To szef rządu miał zerwać wcześniej negocjacje.