Skoro Rosja nie chce naszych produktów rolnych, to my nie będziemy pili piwa z ich browarów. Mamy mnóstwo własnych marek lokalnych, które należy wspierać. Wyrzucamy więc z koszyka piwo Baltika. To najbardziej znane piwo w Rosji jest sprzedawane u nas od 2011 r. Dostarczane jest z Sankt Petersburga przez firmę o tej samej nazwie, największego producenta na rynku browarnianym w Rosji. Nie chcemy też piw Chamowniki Wiedeńskie, Chamowniki Pilzneńskie, Chamowniki Monachium czy Chamowniki Pszeniczne, oferowane przez Moscow Brewing Company. Obejdziemy się również bez Trzech Sosen z rosyjskiego browaru o tej samej nazwie.
Jeśli ktoś – podobnie jak były minister infrastruktury Sławomir Nowak – ma słabość do zegarków, prosimy, by unikał dostępnych na polskim rynku rosyjskich marek Aviator, Szturmańskie, Buran czy Vostok Europe (dawny Wostok – marka istniejąca jeszcze w Związku Sowieckim). Lepiej wybrać zegarki np. szwajcarskiego producenta i w ten sposób przyłączyć się do bojkotu.
Przyglądajmy się też produktom kosmetycznym. Nazwy wielu kosmetyków mogą być mylące, np. linia kosmetyków i perfum L’Etoile wydawałoby się, że nie ma nic wspólnego z Rosją. Tymczasem jest to największa rosyjska sieć perfumerii, mająca 750 sklepów na tamtym terytorium.
Cały tekst w weekendowej "Gazecie Polskiej Codziennie"