Krytycy przez lata naśmiewali się z naiwniaków, którzy płacili za bitcoiny prawdziwymi pieniędzmi, i ostrzegali, że kryptowaluty służą głównie do hazardu i prania brudnych pieniędzy. Mimo to skala operacji z udziałem bitcoina i jego wartość rosły. W przeciwieństwie do tradycyjnych walut bitcoin ma charakter uniwersalny. Emituje go nie jakiś bank centralny, lecz jest generowany w sieci według określonej formuły. Żaden z rządów nie ma kontroli nad tym procesem.
Bitcoina zaprojektował w 2008 r. Satoshi Nakamoto. Kryptowaluta zadebiutowała na giełdzie Mt.Gox w sierpniu 2010 r., za jednego bitcoina trzeba było wówczas zapłacić 6 centów. Dziś jeden bitcoin jest wart znacznie więcej – od debiutu jego wartość wzrosła 18 tys. razy!
Wiosną 2011 r. bitcoin pokonał poziom 1 tys. dol. Przedwczoraj przebił próg 1 tys. dol. Wczoraj wirtualny pieniądz pokonał złoto. Na giełdzie Mt.Gox osiągnął kurs 1242 dol., gdy na nowojorskiej giełdzie towarowej cena uncji złota była o pół dolara niższa. Stan ten utrzymał się jedynie przez moment, po czym bitcoin spadł poniżej 1200 dol., ale kolejna bariera psychologiczna pękła.
Popyt na tę walutę rośnie. Wartość bitcoina teoretycznie powinna w długim okresie rosnąć, bo jego formuła ma wbudowany system ograniczający podaż. Do tej pory na rynek trafiło 12 mln bitcoinów, a ich liczba nigdy nie przekroczy 21 mln.
Komentatorzy wciąż zastanawiają się, czy bitcoin jest legalny i czy nie jest to zwykłe oszustwo. Wkrótce tym problemem będą musieli zająć się ustawodawcy. Władze nie mogą już lekceważyć tej dziwnej waluty, bo fiskus zorientował się, że ponosi wymierne straty, jeśli ignoruje transakcje, w których używany jest bitcoin. Dlatego Niemcy już uznali bitcoina za legalną walutę, którą można stosować w prywatnych transakcjach. Przedstawiciele amerykańskich władz, które dawniej zwalczały kryptowaluty, przyznali kilkanaście dni temu w Senacie, że bitcoin ma zalety i perspektywy. To wystarczyło, aby na rynku zaczęło się szaleństwo.
Lokaty w dolara czy euro, podobnie jak w akcje czy surowce, są ryzykowne. Złoto może odnotować w tym roku nawet spadek. Tymczasem wirtualna waluta w ciągu ostatnich 12 miesięcy dała stukrotny zysk. Nie wiadomo, kto konkretnie na niej zarabia. Wiadomo, że coraz bardziej interesują się nią Chińczycy.