Wstępne szacunki wzrostu gospodarczego są zaskakująco złe. Pełne dane o PKB w pierwszym kwartale GUS poda dopiero za dwa tygodnie. Nie należy jednak oczekiwać, że ostateczne wyniki będą lepsze, szczególnie że już w kwietniu GUS drastycznie skorygował w dół z 1,1 do 0,7 proc. szacunki wzrostu PKB za ostatni kwartał ub.r.
Większość ekonomistów sądzi, że ostatnie dane skłonią Radę Polityki Pieniężnej do kolejnej obniżki stóp procentowych. Uważają, że przyczyną dalszego spowolnienia jest brak wzrostu konsumpcji oraz spadające inwestycje publiczne.
Zdaniem eksperta Pracodawców RP Jacka Brzozowskiego przedłużająca się stagnacja gospodarcza jest bardzo niebezpieczna, zwłaszcza gdy rząd nie podejmuje się koniecznych zmian strukturalnych. Jego bezczynność może doprowadzić do recesji. Co więcej, minister finansów proponuje kolejne nowelizacje ordynacji podatkowej, które oznaczają wzrost fiskalizmu. – Taka polityka, realizowana kosztem przedsiębiorców, zabija wzrost i przyczynia się do spadku przychodów podatkowych budżetu – powiedział.
Według głównego ekonomisty ING Banku Śląskiego Rafała Beneckiego spowolnienie wynika ze słabości popytu krajowego, a przed recesją ratuje nas eksport. Bank prognozował wzrost PKB w ciągu roku o 1,2 proc. Teraz obawia się, że może on być niższy.
Więcej w "Gazecie Polskiej Codziennie"