Magdalena Łysiak
O autorze
Dziennikarz, redaktor. Historia, kultura, włoskie szaleństwo. La vita è breve e l'arte è lunga. Życie jest krótkie, ale sztuka jest wieczna.
Artykuły autora Magdalena Łysiak
Artykuły autora
Dom Turka – symbol cierpienia mieszkańców Suwalszczyzny
Dlaczego pamięć o Obławie jest nam dzisiaj potrzebna? Przenieśmy się do lipca 1945 roku. Skończyła się II wojna światowa. Sowiecki kontrwywiad wojskowy SMIERSZ i Armia Czerwona przeczesują rejon Puszczy Augustowskiej. Z domów znika ponad 7 tysięcy osób. Głównie młodzi ludzie, również kobiety. Aresztowania wywołują społeczny szok. Po brutalnych przesłuchaniach około 5 tysięcy osób zostaje zwolnionych, prawie 600 – na pewno zamordowanych. Wiemy jednak, że ofiar było więcej. Nigdy nie odnaleziono ich szczątków – mówi prof Magdalena Gawin, szefowa Instytutu Pileckiego.
W Gietrzwałdzie Matka Boża przemówiła po polsku
145 lat temu w Gietrzwałdzie do dwóch dziewczynek Barbary Samulowskiej i Justyny Szafryńskiej przyszła Matka Boża. Maryja mówiła po polsku i poleciła odmawianie modlitwy różańcowej. Objawienia trwały od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Miały ogromne znaczenie dla świadomości narodowej na Warmii, będącej wówczas w zaborze pruskim. To jedyne objawienia w Polsce, które zostały uznane przez Kościół Katolicki.
Zagadkowa legenda plemienia Czirokezów
Kiedy pierwsi ludzie z Europy postawili stopę na kontynencie amerykańskim zaczęli spisywać legendy i opowieści napotkanych plemion. Najbardziej tajemniczą ze wszystkich była historia „ludzi o oczach księżyca” – tajemniczych białych ludzi, którzy walczyli i z mieszkańcami tych ziem na długo przed przybyciem Europejczyków.
Zginęli za słuszną sprawę
Józefa i Józef Dmochowie wraz z sześciorgiem dzieci mieszkali w niewielkiej wsi Helenów, w okolicy Poświętnego. Ich gospodarstwo, położone na uboczu, znajdowało się w pobliżu torów kolejowych, którymi w czasie niemieckiej okupacji przejeżdżały pociągi wiozące żydowskie ofiary do obozu zagłady w Treblince. Prawdopodobnie od początku lata 1943 roku Dmochowie pomagali grupie około dziesięciu nieznanych z imienia i nazwiska Żydów. Mogli być to uciekinierzy z pobliskiego Stanisławowa oraz z Warszawy.