Tusk spełni marzenie
Starsi czytelnicy pamiętają czasy, gdy można jeszcze było mieć złudzenia, że Twitter jest trochę poważniejszym od innych medium społecznościowym, gdzie toczone są czasem ciekawe rozmowy o polityce.
Autor nie dodał jeszcze swojego opisu.
Starsi czytelnicy pamiętają czasy, gdy można jeszcze było mieć złudzenia, że Twitter jest trochę poważniejszym od innych medium społecznościowym, gdzie toczone są czasem ciekawe rozmowy o polityce.
Politycy PiS jeżdżą po Europie i świecie, przekazując innym nasze obawy i doświadczenia związane z Rosją. Nasz głos zaczyna się przebijać do świadomości smacznie dotąd śpiących elit. Choć wszędzie nas pełno, politycy opozycji wciąż powtarzają stare i nieprawdziwe zarzuty o samotności i izolacji Polski.
„Atomowy elementarz zaprowadzi cię na cmentarz” darł się przed laty Muniek Staszczyk w jednym z pierwszych kawałków, znanych szerszej publiczności dzięki kultowej składance „Jeszcze młodsza generacja” Tonpressu. Tak, lata 80. były czasem strachu przed atomem, najpierw w jego odsłonie wojennej, później, zwłaszcza po Czarnobylu, również i tej pokojowej, napędzającej elektrownie. Trudno więc specjalnie dziwić się, że Polacy bardzo nieufnie podchodzili do budowanej wówczas elektrowni atomowej w Żarnowcu, powszechnie nazywanej „Żarnobylem”.
Naszą opinię publiczną fajerwerki elektryzują dwa razy w roku. Za pierwszym razem, w sylwestra, gdy bardzo przeszkadzają zwierzętom i ich miłośnikom – często niezależnie od poglądów politycznych. Drugi raz, gdy tym bardziej liberalnym (właścicielom, nie zwierzakom) w żaden sposób nie wadzą, odpalane na zakończenie corocznej zbiorki Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Andrzej Duda cieszy się z udanych rozmów z Ursulą von der Leyen, a jego otoczenie w kraju sugeruje, by na kolejne propozycje zmian w wymiarze sprawiedliwości spojrzeć bez emocji. Jest to apel do zwolenników prezydenta, ponieważ to właśnie oni są z projektu mocno niezadowoleni.
Anastazja przyjechała do Polski kilka lat temu. Najpierw zamknęła się w sobie, potem podjęła pracę w dyskoncie, gdzie jednak nie zapłacono jej należnych pieniędzy, więc odeszła. Poznała jednak chłopaka, który produkował na komputerze muzykę, zaczęła śpiewać i niespodziewanie wszyscy byli zachwyceni. Tę wzruszającą historię poznałem dzięki niezawodnej „Gazecie Wyborczej”, przybliżającej losy artystki, na polską scenę wkraczającej pod pseudonimem ta Ukrainka.
Depresja to choroba dziś bardzo częsta i niestety chyba to sprawia, że nie jest traktowana poważnie. Gdy miewają ją celebryci, szukający ucieczki w drogich wakacjach, bierze się ją raczej za lans i próbę zwrócenia na siebie uwagi.
Szymon Hołownia narzekał na „przemocowe zaloty” ze strony PO, jednak więcej powodów do narzekania ma Paweł Kukiz. Jeszcze nie wybrzmiały wszystkie „szmaty” rzucane pod adresem Kukiza po wejściu we współpracę z PiS i wspólne głosowanie nad ustawą medialną, a już opozycja przyszła do muzyka po prośbie, ponieważ bez niego komisja śledcza w sprawie Pegasusa nie będzie możliwa.
Tydzień temu w tekście dla Codziennej opisałem, jak współpraca Prawa i Sprawiedliwości z partiami zachodnioeuropejskiej prawicy służy opozycji za dowód prorosyjskiego nastawienia naszych władz. W ten weekend w stolicy Hiszpanii odbyło się spotkanie liderów europejskich konserwatystów, pojawiły się również nowe niepokojące doniesienia z Niemiec. Coraz wyraźniej widać, że, wbrew mapom, z Berlina do Moskwy jest bliżej niż z Madrytu czy Warszawy.
Pamiętam dobrze, że moment, w którym trzeba było mówić i pisać o śmierci Pawła Adamowicza był chyba największym wyzwaniem w całej mojej dotychczasowej historii publicysty i komentatora wydarzeń. Był to prawdziwy „blue monday” polskiego życia publicznego.
Nie zdążyłem poznać świętej pamięci Rafała Wójcikowskiego. Jednak, dziwnym zrządzeniem losu, myślałem o nim akurat wtedy, gdy dotarła do mnie (i do nas wszystkich) informacja o jego śmierci.
Biedna ta Ukraina! I nie mówię tu nawet o ciągłym zagrożeniu, korupcji czy ogólnej posowieckiej beznadziei, jaka bywa udziałem jej mieszkańców. Myślę o tym, jak bardzo kraj nie ma szczęścia do swoich obrońców i przyjaciół. Po upadku ZSRS oddała swoją broń atomową za gwarancje bezpieczeństwa – ile były warte, widzimy co najmniej od 2014 r.
Ewentualne zbliżenie premiera Mateusza Morawieckiego z Matteo Salvinim i Viktorem Orbánem jest sprzeczne z polską racją stanu. Na Kremlu strzelają korki od szampana – komentowali niecały rok temu plany zacieśnienia współpracy PiS z kilkoma prawicowymi partiami europejskimi Borys Budka i Tomasz Grodzki na wspólnej konferencji prasowej. W tym samym czasie w najlepsze trwała finalizacja prac nad gazociągiem Nord Stream 2, najważniejszym przedsięwzięciem niemieckiej chadecji, siły politycznej rozdającej karty w Europejskiej Partii Ludowej, formalnie rządzonej przez Donalda Tuska. Dziś, gdy Europa znalazła się w przededniu wojny, zasada „o Niemcach dobrze albo wcale” nadal obowiązuje u polityków Platformy. Czy za chwilę rozciągnie się ona również na Rosję, tak jak było kilka lat temu?
Zawsze po przegranych wyborach, opozycja, zwłaszcza ta spod znaku Platformy Obywatelskiej, wchodzi w moment autorefleksji. Trzeba rozmawiać z ludźmi, spotykać się, być bliżej ich problemów, nie wolno też gardzić zwykłym wyborcą, a zamiast tego pochylić się nad jego losem – można przeczytać i usłyszeć z wielu stron i łamów. Pojawiają się też zapowiedzi podróży po kraju, a także prób wykreowania bardziej stawnego dla zwykłego odbiorcy, nieelitarnego przekazu. Jednak takie podejście zderza się natychmiast z dwiema potężnymi przeszkodami.
Partie opozycji dzieli stosunek do uznania przywództwa Platformy Obywatelskiej. Jak łatwo się domyślić, za jest sama PO, przeciw – wszyscy inni. Nie jest to jednak jedyne pole sporu między partiami. W ostatnim czasie politycy, a także wyborcy, różnicują się na podstawie podejścia do Polskiego Ładu, co jest pochodną poglądów ekonomicznych i stosunku do liberalizmu. Co więcej, dzieli ich nawet podejście do Prawa i Sprawiedliwości, które dla jednych pozostaje wrogiem numer jeden, a dla innych może być potencjalnym koalicjantem lub przynajmniej partnerem w przeprowadzaniu reform.
Dziś krytycy władzy żadnych porównań sobie nie żałują, mamy więc Rosję, Koreę i Białoruś jako figury retoryczne.
Waldemar Pawlak przed laty uzależnił Polskę nie tylko od rosyjskiego gazu, gdy zamiast szukać alternatyw, podpisał z Gazpromem umowę na wiele lat. Tylko dzięki interwencji UE nie obowiązywała ona do 2037 r., jak planował ówczesny rząd.
Leszek Balcerowicz ostatni raz urząd ministra finansów przestał pełnić 8 czerwca 2000 r., tego samego dnia przestał być też wiceprezesem Rady Ministrów. W grudniu tego samego roku nie podjął walki o trzecią kadencję przywództwa w Unii Wolności. Kilka tygodni później objął funkcję prezesa Narodowego Banku Polskiego, którą sprawował do 10 stycznia 2007 roku. Potem był już tylko zawodowym autorytetem ekonomicznym dla jednej strony sceny politycznej, dla drugiej pozostając raczej straszakiem i czarnym charakterem czasów transformacji ustrojowej.
Końcówka mojej szkoły podstawowej przypadła na fascynujące dla początkującego nastolatka czasy upadku komunizmu.
Marszałek Senatu Tomasz Grodzki, lubiący podkreślać, że jest trzecią osobą w państwie, spotkał się w Watykanie z papieżem Franciszkiem. To wydarzenie wpisuje się w schematy polskiej polityki z czasów, gdy politycy każdej opcji, z komunistami włącznie, uważali, że opłaca im się religijność na pokaz.