Buntownik i podróbka
Świętej pamięci Andrzej Lepper był na poszczególnych etapach działalności politycznej odbierany bardzo różnie. Najpierw widziano w nim głównie chłopskiego watażkę, wprowadzającego element przemocy do ledwo co narodzonej polskiej demokracji. Zresztą trochę na wyrost, bo ze swoimi szarpaninami nie był ani pierwszy, ani wyjątkowy, a już kilka lat wcześniej pojawiające się i znikające ugrupowania narodowo-radykalne tworzyły sobie swoje grupy skinów. Ci ochraniali nawet imprezy UPR, co zresztą też przerażało ówczesne media, o zwołanym przez Korwina „Kongresie Prawicy” piszące przez dwa „S”. Jedni bali się go jako „faszysty”, inni widzieli w Samoobronie element prowokacji służb, w końcu pierwszy raz zaczęło być o niej głośno, gdy te zwalczały rząd Olszewskiego.