Stary kotlet Łukaszenki
Wbrew pozorom polityka jest do bólu przewidywalna. Żeby przykryć bieżące problemy lub jakieś powstałe zjawisko, sięga się po tzw. odgrzewane kotlety czy – jak kto woli – stare „hity”, by odwrócić uwagę społeczeństwa.
Kierownik działu Świat „Gazety Polskiej Codziennie”. Dziennikarz tygodnika „Gazeta Polska” oraz portalu Niezależna.pl
Dziennikarz z wykształcenia i zamiłowania. Z zawodem związany od 2012 roku. W mediach Strefy Wolnego Słowa od 2014 roku. Autor wielu tekstów poświęconych głównie polityce wschodniej, a także z zakresu bezpieczeństwa, obronności i armii. Prywatnie pasjonat militariów oraz fan piłki nożnej.
Kontakt: [email protected]
Wbrew pozorom polityka jest do bólu przewidywalna. Żeby przykryć bieżące problemy lub jakieś powstałe zjawisko, sięga się po tzw. odgrzewane kotlety czy – jak kto woli – stare „hity”, by odwrócić uwagę społeczeństwa.
Drożyzna i bezpieczeństwo – to dwa tematy, które często przewijały się wśród rozmów urlopowiczów na jednej z nadmorskich plaż, które odwiedziłem w ostatnich dniach.
Od wielu miesięcy Polska jest celem wojny hybrydowej realizowanej przez Rosję i Białoruś. Wpisuje się w nią szereg działań, od prowokacji militarnych po cyberprzestępczość i operacje hakerów wymierzone w infrastrukturę krytyczną. Kolejne raporty i analizy jasno wskazują, że ostatnie miesiące są pod tym względem rekordowe.
Nawet z tak poważnej i dotykającej większość Polaków sytuacji, jaką jest zagrożenie powodziowe, premier Donald Tusk potrafi zrobić polityczną hucpę. Reporterzy Republiki nie zostali wczoraj wpuszczeni na sztab kryzysowy w związku z zagrożeniem powodziowym. Brzmi znajomo, prawda?
Żyjemy w czasach powszechnego hejtu. Lejącego się strumieniami, zwłaszcza w mediach społecznościowych. Opluwane i obrażane są symbole narodowe, największe postaci historii naszego kraju, mniej zamożni obywatele, mieszkańcy wsi i mniejszych miejscowości, wyborcy spoza „uśmiechniętego” nurtu.
Minął dopiero tydzień od szczytu NATO w Hadze, a już niektóre kraje stosują polityczne pląsy wokół głównego założenia, czyli zwiększenia wydatków na obronność z 2 do 5 proc. PKB. Hiszpania, której ten pomysł od początku był nie w smak, twierdzi, że to wyłącznie polityczna deklaracja i jej nie zrealizuje.
Z tej komisji zapamiętamy żenujące konferencje, brak realnej pracy, gigantyczne koszty działania i kolejne elementy upartyjnienia obszaru bezpieczeństwa państwa. Członkowie komisji i eksperci zarobili niemało. Ale Polska jeszcze więcej straciła – mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl Stanisław Żaryn, doradca prezydenta RP, prezes Fundacji Instytut Bezpieczeństwa Narodowego, komentując decyzję premiera Donalda Tuska o zniesieniu Komisji ds. badania wpływów rosyjskich i białoruskich na bezpieczeństwo wewnętrzne i interesy RP w latach 2004-2024.
Donald Tusk to mały człowiek. Powinien wiedzieć, że po 1,5 roku rządów naród nie życzy sobie zarządzania państwem w takim stylu, że jego fobie wobec polskiej prawicy i oponentów politycznych nie mają znaczenia wtedy, kiedy rządzi się państwem – mówi portalowi Niezależna.pl Marek Jakubiak, przewodniczący koła poselskiego Wolni Republikanie. Z kolei Piotr Kaleta, poseł PiS, zaznacza, że pozostawienie na stanowisku szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza oznacza dalszą stagnację tej instytucji.
Kluczowy dla oceny działań rządu jest element bezpieczeństwa. Polacy przejrzeli na oczy. Widzą, co się dzieje na granicy. Donaldowi Tuskowi w żadnym stopniu nie zależy na tym, by ci imigranci przestali napływać do naszego kraju. Taka postawa dyskredytuje go jako premiera polskiego rządu – mówi portalowi Niezalezna.pl Andrzej Kosztowniak, poseł PiS, były minister finansów.