Walki wewnętrzne w KOD, kłopoty z fakturami Mateusza Kijowskiego, czy frekwencje na demonstracjach to nie jedyne problemy Komitetu Obrony Demokracji.  Okazuje się, że działy się tam znacznie „grubsze” rzeczy. Partie polityczne miały płacić spore kwoty za wejście na scenę podczas wieców i manifestacji, a z sejfu KOD-u zniknęło 19 z 21 protokołów z kwest publicznych. Dodatkowo część pieniędzy wpłacanych w czasie publicznych kwest nie trafiło na konto Komitetu Obrony Demokracji,

Ostatnio podawaliśmy, że Prokuratura Okręgowa w Świdnicy będzie prowadzić postępowanie sprawdzające ws. usług świadczonych przez Mateusza Kijowskiego na rzecz Komitetu Obrony Demokracji i rozliczeń z tego tytułu. Taką decyzję podjęła Prokuratura Krajowa, dotychczas postępowanie było prowadzone w Warszawie.


CZYTAJ WIĘCEJ: To nie Prima Aprilis. Już nawet TVN wieszczy upadek KOD

Cała sprawa dotyczy zawiadomienia skierowanego do prokuratury przez byłego skarbnika KOD. Piotr Chabora zawiadomił prokuraturę, że wieczorem 12 stycznia br. był nakłaniany przez dwie księgowe do podpisania sfałszowanych dokumentów.


Zgodnie z jego informacjami, miały to być dowód wpłaty z 27 października 2016 r. wystawiony dla spółki MKM-Studio tytułem zwrotu za dwie faktury, a także raport kasowy. Miały one potwierdzać - niezgodnie z prawdą - że firma Kijowskiego rzeczywiście kilka miesięcy temu zwróciła pieniądze.


CZYTAJ WIĘCEJ: Kijowski i zbiórki pieniędzy na jego alimenty. Informatorzy dementują słowa lidera KOD

Z sejfu, do którego klucz miał jeden człowiek – najbliższy współpracownik lidera KOD Piotr Wieczorek – zniknęły protokoły z największych zbiórek publicznych, z których pieniądze szły m.in. na organizację Marszu "KOD Niepodległości" czy Marszu: Stop Dewastacji Polski. Onet dotarł do pisma pełnomocnika struktur KOD na Mazowszu Marka Skórki, który 16 stycznia 2017 roku złożył rezygnację ze sprawowanych funkcji, argumentując swoją decyzję brakiem protokołów kwest prowadzonych przez Stowarzyszenie KOD.

Sam Wieczorek w rozmowie z Onetem odpiera zarzuty. Tłumaczy, że obecnie "istnieje przypuszczenie, że brakuje w kasie ośmiu tysięcy złotych, ale nie jest ono poparte dowodami".
 

Miałem dostęp do sejfu, więc czuję się moralnie odpowiedzialny za tę sprawę. Dlatego zobowiązałem się przed zarządem, że jeśli brak pieniędzy zostanie potwierdzony, to pokryję straty z własnych środków. Podjąłem taką decyzją z myślą o dobru KOD, a nie z obawy, że coś mi grozi


- tłumaczy Wieczorek.

Według onet.pl tylko na samym Mazowszu w okresie od listopada 2016 roku do stycznia 2017 roku przeprowadzono 21 zbiórek, na łączną kwotę blisko 230 tysięcy złotych.

Według portalu z sejfu KOD, znajdującego się w jednym z mieszkań w centrum Warszawy, zginęło aż 19 protokołów z kwest publicznych, a na koncie brakuje obecnie ponad 9500 zł. Choć – jak podkreślają członkowie zarządu KOD w rozmowie z Onetem – gdyby nie ich stanowcza interwencja pieniędzy brakowałoby prawdopodobnie znacznie więcej.

KOD za realizację imprezy z okazji 11 listopada zapłacił firmie AW EVENTS. Za obsługę techniczną i wynajem sprzętu firma ta wystawiła fakturę Platformie Obywatelskiej (30 tys. zł) i Sojuszowi Lewicy Demokratycznej (15 tys. zł).
 
Członkowie KOD, z którymi rozmawiał Onet twierdzą, że „faktury te to de facto cena, jaką partie opozycyjne musiały zapłacić, by ich liderzy mogli ze sceny przemawiać na marszu KOD".
 

Nieoficjalnie Piotr Wieczorek przyznawał w rozmowach, że aby politycy mogli wejść na scenę, muszą zapłacić kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych w zależności od wielkości imprezy. Myśleliśmy na początku, że to żart, ale gdy zobaczyliśmy te faktury zrozumieliśmy, że tak właśnie mogło być


– powiedział w rozmowie jeden z prominentnych działaczy KOD.

Rzeczniczka SLD Anna-Maria Żukowska w rozmowie z Onetem mówi jednak, że Sojusz wcale nie organizował obchodów 11 listopada wspólnie z KOD.
 

Nie partycypowaliśmy także w żadnych kosztach. Mogę potwierdzić, że zawarliśmy transakcję z AW Events, ale ona dotyczyła obsługi technicznej naszych własnych obchodów

– dodała.

Rzecznik PO Jan Grabiec przyznaje Onetowi, że jego partia współfinansowała manifestację.
 

Nigdy się z tym nie kryliśmy, braliśmy czynny udział w wydarzeniach organizowanych przez KOD. Czy musieliśmy płacić za to, żeby nasi liderzy występowali publicznie? Proszę nie żartować, to nonsens


– stwierdza Grabiec.

Na początku stycznia "Rzeczpospolita" i portal Onet podały, że pieniądze ze zbiórek publicznych na KOD trafiały do firmy lidera KOD Mateusza Kijowskiego i jego żony Magdaleny Kijowskiej. Chodzi o faktury na łączną kwotę 91 tys. 143,5 zł za usługi informatyczne, jakie firma Kijowskiego wykonała dla Komitetu.

Kijowski mówił wtedy, że pieniądze, które trafiły na konto spółki MKM-Studio, nie pochodzą "z puszek", lecz z darowizn. Zapowiedział również, że przedstawi informacje i dokumenty wyjaśniające okoliczności sprawy finansowania. Przeprosił za przyczynienie się do kryzysowej sytuacji w KOD.

Onet poinformował w poniedziałek, że wie o jeszcze jednej fakturze datowanej na 15.11.2016 r. wystawionej przez MKM Studio, która przeczy deklaracjom i publicznym oświadczeniom Mateusza Kijowskiego. Przelew za nią jednak został wstrzymany przez Zarząd KOD.