Pełen spokój i wyważenie zachował wicemarszałek Ryszard Terlecki, prowadząc ostatnie posiedzenie Sejmu. Trzeba trzymać nerwy na wodzy, by słuchać wypowiedzi przedstawicieli tzw. totalnej opozycji. Marszałek oprócz tego pokazał swój dodatkowy atut... sarkazm.

Po furiackim wystąpieniu Stefana Niesiołowskiego, który w imieniu koła poselskiego Europejscy Demokraci, zrzeszającego byłych posłów Platformy Obywatelskiej, poparł wniosek o wotum nieufności wobec ministra środowiska, Ryszard Terlecki powiedział ze stoickim spokojem: „Proszę opuścić mównicę, wyczerpał pan czas, szczęśliwie kompromituje pan niewielkie koło”.

Niesiołowski musiał zejść z mównicy ze spuszczoną głową. 

Tutaj inna reakcja z przymrużeniem oka wicemarszałka. Wcześniej swój „oratorski” popis dała posłanka z opozycji. 

Poseł Niesiołowski zasłynął z furiackich ataków na oponentów politycznych. Był też autorem absurdalnych sformułowań. Do historii przeszła jego wypowiedź z marca 2013 roku.

Nie wierzę w dane dotyczące głodnych dzieci. Kiedyś jedzono szczaw i wszyscy byli najedzeni

- stwierdził ówczesny poseł Platformy Obywatelskiej w programie Moniki Olejnik.