To nie żart. Pismo Lisa poucza czytelników „jak żyć w czasach PiS”. Polecają „seks i demonstracje”. Do skandalizujących, a często wręcz skandalicznych okładek, kierowany przez Tomasz Lisa „Newsweek” zdążył nas już przyzwyczaić. Tym razem redakcja przekracza jednak kolejną granicę. Sądząc po reakcjach na najnowszy numer pisma i zawarte w nim „złote rady” chodzi o granicę śmieszności.

Fragment ulicznej sondy z programu „W Tyle Wizji” TVP Info szybko stał się hitem internetu.

„Jak żyć w czasach PiS. Demonstracje, seks, gotowanie, sport i spotkania z przyjaciółmi - są różne sposoby ucieczki od złości i bezsilności.” - czytamy na okładce pisma kierowanego przez Tomasza Lisa.

Jeden z rozmówców spoglądając na trzymany przez reporterkę najnowszy numer „Newsweeka” wyśmiewa redakcję za patos ziejący z okładki.

- To przecież butów czyścić tym nie można... - mówi mężczyzna widząc okładkę „Newsweeka”.
-  Jak żyć?  - dopytuje reporterka.
- Ja muszę państwu powiedzieć, że jak wychodzę z domu to się strasznie boję, bo nie wiem skąd ci faszyści mnie zaatakują. Biorę takiego szmatławca i czytam jak żyć, bo faszyści mnie otaczają dookoła. Tak... jest PiS-owska Polska. Wychodzę z domu rozglądam się delikatnie na lewo, na prawo i widzę normalnych ludzi, szukam tych faszystów, tych łobuzów, którzy niszczą państwo... A nam się żyję naprawdę coraz lepiej – mówi mężczyzna.



Co tak obruszyło bohatera filmu? Na przykład w artykule Renaty Kim przytoczone są relacje przerażonych czytelniczek, które robią co mogą, by jakoś przetrwać w „PiS-owskiej Polsce”. Lektura niektórych pomysłów może co najwyżej budzić uśmiech politowania.

 „Jestem permanentnie przygnębiona. Choruję częściej niż zwykle, stres osłabił moją odporność. ” - twierdzi jedna z czytelniczek „Newsweeka”.


To nie wszystko.

 „Jak mi koleżanka mówi: mamy najlepszego prezydenta, wreszcie się nie musimy wstydzić, to wszystko we mnie wrzeszczy, żeby powiedzieć jej, co myślę. Więc w ogóle wolę nie rozmawiać.” - żali się inna czytelniczka.

 
Okazuje się, że po objęciu przez PiS rządów, w czytelnikach kierowanego przez Lisa pisma... wzrasta nienawiść. Zwłaszcza po włączeniu TOK FM.

„Nigdy wcześniej nie czułam nienawiści, a teraz czuję ją codziennie, gdy wsiadam do samochodu, włączam Tok FM i słyszę o kolejnych posunięciach rządu.” - grzmi kolejna czytelniczka.

 
Jedna z czytelniczek boi się już nawet składać życzenia urodzinowe swoim bliskim:
 

„Zadzwoniła niedawno do cioci, chciała złożyć jej życzenia z okazji 82. urodzin. Zdążyła powiedzieć: „Sto lat”, a ciocia na to: „Nie chcę. Chcę tylko dożyć momentu, jak Kaczor przestanie rządzić”. […] Nigdy jeszcze - uważa - nie było tak źle, a pamięta przecież wojnę, strach i głód. - czytamy.

 
 Pojawiają się również pomysły na walkę z rządem i poprawę swojego samopoczucia.

 „Pomysł jest prosty i legalny. Bierzemy karton z najbliższego sklepu, piszemy na nim durny cytat z wypowiedzi przedstawiciela obecnej władzy, a na dole zamieszczamy podpis: śmieciowe zaPiSki. Wkładamy karton do śmietnika w mocno uczęszczanym miejscu. Potem trzeba jeszcze zrobić fotkę i zamieścić ja na Facebooku. Od razu ulga . - przekonuje autorka pomysłu na „śmieciowe zaPiSki”

 
 Do pytania, „jak żyć” wraca także na łamach „Newsweeka” także Piotr Najsztub.

 - Przychodzę w imieniu nieszczęśliwych, zrozpaczonych i przestraszonych nową władzą. Tak źle znoszą to, co się w Polsce dzieje, że cierpią na bezsenność, mają ataki panicznego lęku, przeżywają załamania nerwowe. A jeszcze nie zdążyli wpaść w apatię, co - jak wiadomo - będzie następną fazą tej totalnej niezgody. Jak mogą sobie pomóc? Tabletki na sen czy raczej wino? (…) Może jednak alkohol przed snem. - radzi się specjalisty Najsztub.

 Psycholog Jacek Santorski jest zdania, że aby przetrwać w „PiS-owskiej Polsce” przydałoby się „przejściowo trochę więcej seksu”.

- Alkohol wzmacnia to, co w nas jest. Prawdziwa zmiana umysłu jest dopiero po twardych narkotykach, ale te kategorycznie odradzamy, bo wystarczy wziąć jedną działkę i się uzależnić. Może przejściowo trochę więcej seksu?  - radzi ekspert.