"Przełęcz ocalonych" to pierwszy po dziesięcioletniej przerwie obraz Mela Gibsona. Tym razem twórca "Pasji" pochylił się nad autentyczną historią Desmonda Dossa, heroicznego sanitariusza, który jako pierwszy w historii pacyfista został odznaczony amerykańskim Medalem Honoru. Znakomity powrót Gibsona za kamerę cieszy tym bardziej, że towarzyszy mu poprawa stanu zdrowia gwiazdora, który w ciągu ostatnich lat zmagał się z chorobą alkoholową. "Trzeźwość pomogła mi wszystko przewartościować" - wyznał twórca w dniu premiery filmu.


- To bardzo inspirująca historia człowieka, który istniał naprawdę. Na 54. stronie scenariusza zacząłem płakać. Naprawdę mnie to dotknęło. – powiedział Mel Gibson w dniu uroczystej premiery "Przełęczy ocalonych". Pierwszy od dziesięciu lat film twórcy takich kinowych hitów jak "Braveheart-Waleczne Serce" czy "Pasja" opowiada prawdziwą historię szeregowego sanitariusza Desmonda Thomasa Dossa, który pomimo tego, że podczas wojny na Pacyfiku ani razu nie dotknął broni, ocalił życie wielu amerykańskich żołnierzy. Sukcesowi najnowszego filmu Gibsona towarzyszy również poprawa stanu zdrowia reżysera, który spytany przez dziennikarzy o swój powrót za kamerę, wyznał:

Myślę, że wydobrzałem.  Trzeźwość pomogła mi wszystko przewartościować . Uwierzcie mi, alkohol w niczym nie pomaga


"Przełęcz ocalonych" wejdzie do polskich kin 4 listopada.

CZYTAJ WIĘCEJ: "Przełęcz Ocalonych" Mela Gibsona od listopada w kinach. ZWIASTUN