– Chcemy więc wprowadzić skoordynowany system opieki zdrowotnej. Oznacza to, że pacjent po operacji, a następnie wypisaniu ze szpitala, będzie pod opieką specjalistyczną np. rehabilitanta. Ta placówka medyczna, w której pacjent przebywał, będzie odpowiedzialna za dalszy ciąg jego leczenia. Zagwarantowanie skoordynowanej opieki spowoduje, że pacjent nie będzie musiał czekać miesiącami w kolejce do lekarza specjalisty – podkreśla w rozmowie z „Gazetą Polską Codziennie” minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.

W lipcu br. przedstawił Pan premier Beacie Szydło założenia systemowej reformy służby zdrowia. Jednym z kluczowych punktów reformy jest likwidacja Narodowego Funduszu Zdrowia. Czy powstanie inna instytucja, która przejmie funkcje NFZ-etu? 
Narodowy Fundusz Zdrowia nie będzie zastąpiony żadną instytucją. Część jego zadań przejmie Ministerstwo Zdrowia oraz wojewódzkie urzędy zdrowia, które zajmą się bezpośrednim kontraktowaniem świadczeń zdrowotnych, a więc – w dużym uproszczeniu – rozdzielaniem publicznych pieniędzy między placówki ochrony zdrowia w zależności od zapotrzebowania na usługi medyczne na danym terenie. Zgodnie z zapowiedzią, 1 stycznia 2018 r. zmiany te wejdą w życie. 

Dlaczego likwidacja NFZ-etu jest tak ważna?
Przede wszystkim należy zaznaczyć, że tu nie chodzi tylko o NFZ. Art. 68 Konstytucji RP wskazuje, że każdy ma prawo do ochrony zdrowia. Tymczasem 2,5 mln Polaków nie ma uprawnień do bezpłatnego leczenia. Dla przykładu ktoś, kto pracuje na umowę o dzieło, ma już problem z dostępem do opieki zdrowotnej. Nie może być tak, że uprawnione do leczenia są tylko osoby ubezpieczone – uprawienie do leczenia musi nabrać charakteru obywatelskiego.

Skoro NFZ nie będzie zastąpiony żadną instytucją, jak będą zagospodarowane budynki placówek i co z ludźmi, którzy tam pracują? 
Pozostanie obowiązek kontraktowania świadczeń zdrowotnych. Pieniądze na finansowanie opieki zdrowotnej będą gromadzone w Państwowym Funduszu Celowym, czyli w specjalnej zakładce budżetu państwa, którą dysponować będzie minister zdrowia. Ale oczywiście w tym systemie będzie potrzebna także instytucja płatnika, czyli właśnie wojewódzkie urzędy, i tym samym potrzebna będzie administracja, która zajmie się kontraktowaniem. Gwarantuję jednak, że to nie będzie jedynie zmiana tabliczek, jak sugerują niektórzy. To będzie poważna, gruntowna zmiana, która przyczyni się do uporządkowania systemu; przy tej okazji planujemy też redukcję biurokracji w tych obszarach, gdzie jest to możliwe.

Jak resort zdrowia zamierza rozwiązać problem kolejek do lekarzy specjalistów?
Dzisiaj pacjent jest pozostawiony sam sobie w bardzo skomplikowanym, nieprzyjaznym systemie. Często z pominięciem lekarza rodzinnego, opierając się na własnej intuicji, wybiera danego specjalistę lub nawet kilku specjalistów. Chcemy więc wprowadzić skoordynowany system opieki zdrowotnej. Oznacza to, że pacjent po operacji, a następnie wypisaniu ze szpitala, będzie pod opieką specjalistyczną np. rehabilitanta. Ta placówka medyczna, w której pacjent przebywał, będzie odpowiedzialna za dalszy ciąg jego leczenia. Zagwarantowanie skoordynowanej opieki spowoduje, że pacjent nie będzie musiał czekać miesiącami w kolejce do lekarza specjalisty. Podobna sytuacja dotyczy lekarzy rodzinnych, którzy będą dysponowali specjalnym funduszem przeznaczonym na konsultacje u lekarzy specjalistów, jeśli uznają, że ich podopieczny tego potrzebuje. Dzisiaj na przykład wielu dobrze czujących się pacjentów z prawidłowo prowadzonym nadciśnieniem tętniczym regularnie, co dwa-trzy miesiące chodzi do lekarza kardiologa. A taki pacjent mógłby przecież być pod opieką lekarza rodzinnego. Te zmiany organizacyjne wprowadzamy już teraz, w pierwszej kolejności w dziedzinach, gdzie kontynuacja leczenia jest najistotniejszym warunkiem sukcesu całego procesu, np. w kardiologii czy ortopedii.

Dlaczego szpitale, pomimo od lat trwających reform, wciąż są zadłużone? 
To zadłużenie rzeczywiście postępuje z roku na rok. Nie można zredukować zadłużenia w istotny sposób bez racjonalnego dofinansowania systemu opieki zdrowotnej. Obecnie państwo na służbę zdrowia przeznacza 4,4 proc. PKB. Do 2025 r. chcemy dojść do poziomu finansowania, który jest uznany za minimalny w krajach o podobnym do Polski poziomie zamożności – 6 proc. PKB. Od 2018 r. stopniowo o 0,2 proc. PKB rocznie będziemy te nakłady podwyższali. Jako pierwsi wprowadzamy tak perspektywiczne, rozłożone w czasie, korzystne dla pacjentów i bezpieczne dla budżetu państwa rozwiązanie systemowe w służbie zdrowia. Ważne są też działania o charakterze organizacyjnym, o czym mówiliśmy wcześniej. Mamy nadzieję, że w ciągu roku zmiany organizacyjne dotyczące sposobu opieki nad pacjentem oraz sposobu kontraktowania ustabilizują sytuację. W niektórych dziedzinach medycyny ważna jest również deinstytucjonalizacja, tzn. zastąpienie pobytu pacjenta w szpitalu poprawą opieki zdrowotnej w domu chorego. Na przykład ogromna liczba pacjentów przebywających przewlekle w szpitalach psychiatrycznych jest bardzo kosztowna. Znaczną część tych pacjentów można by kierować do centrum zdrowia psychicznego, które będzie ich wspierało w miejscu  zamieszkania, z korzyścią dla ich stanu zdrowotnego.

Co jeszcze należałoby zmienić w służbie zdrowia? 
Generalnie staramy się przywrócić odpowiedzialność państwa za służbę zdrowia. Kilka lat temu przyjęto, że to, co dzieje się w służbie zdrowia, będzie regulował wolny rynek, a nie państwo. Było to błędne założenie, ponieważ w efekcie niektórzy uczestnicy systemu wzbogacali się w sposób nieuzasadniony, podczas gdy pozostali z trudem walczyli o przetrwanie – wystarczy tu wspomnieć chociażby o zadłużonych szpitalach. Co gorsza, to wszystko odbywało się kosztem pacjentów. Przykładem bardzo istotnych dla systemu działań, które już podjęliśmy, jest zmiana ustawy o działalności leczniczej, w której zatrzymaliśmy proces przekształcania szpitali w spółki prawa handlowego. Natomiast tym, które już są przekształcone, ograniczyliśmy możliwość prywatyzacji. To oznacza, że samorządowej spółki szpitalnej nie można w żaden sposób sprywatyzować. Można jedynie dopuścić partnera handlowego, który byłby mniejszościowym udziałowcem. Wspomniana ustawa weszła w życie kilka tygodni temu. Weszły w życie również przepisy, dzięki którym wojewoda podczas oceny danej inwestycji w służbie zdrowia na terenie województwa będzie posługiwał się obiektywnymi narzędziami, takimi jak mapa potrzeb zdrowotnych, regionalne priorytety polityki zdrowotnej, i wreszcie specjalnym kwestionariuszem IOWISZ (Instrument Oceny Wniosków Inwestycyjnych w Służbie Zdrowia), pozwalającymi ustalić, czy np. otwarcie nowego oddziału, zakup drogiego sprzętu są na danym terenie uzasadnione. Rozwiązania, o których mówimy, już od dawna obowiązują w wielu krajach zachodnich o gospodarce rynkowej. W wyniku wieloletnich zaniedbań polski system służby zdrowia jest chaotyczny, zdezintegrowany i potrzebuje gruntownych zmian. Zapewniam, że intensywnie pracujemy nad nimi i wprowadzamy je bardzo rozważnie i w atmosferze szerokiego dialogu.