Po aferze dopingowej jaka wyszła na jaw podczas Letnich Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro sprawę w swoje ręce zamierza wziąć Ministerstwo Sportu i Turystyki. Tomasz Zieliński startujący w Rio został złapany na stosowaniu niedozwolonych środków. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości mają zamiar przygotować nowelizację ustawy o sporcie. Zakładałaby ona wpisanie dopingu do kodeksu karnego – podał „Fakt”.

Polskim sztangista Tomasz Zieliński startujący w kategorii do 94 kg na igrzyskach w Rio, został złapany na stosowaniu niedozwolonych środków. 26-letni zawodnik jest aktualnym mistrzem Europy. Miał opuścić wioskę olimpijską.

Musiałbym być głupi, żeby jadąc na igrzyska z szansą na medal stosować doping. Nandrolon to steryd ze średniowiecza. Jestem niewinny

– komentował Tomasz Zieliński. 
 
Szymon Kołecki, prezes Polskiego Związku Podnoszenia Ciężarów podjął decyzję o rezygnacji ze stanowiska po informacji, że wynik badania próbki B potwierdził stosowanie dopingu przez sztangistę Tomasza Zielińskiego. Zapowiedział, że przestanie pełnić swoją funkcję dzień po zakończeniu startów polskich ciężarowców na igrzyskach w Rio de Janeiro.

Niedozwolony środek wykryto również u innego sztangisty – Krzysztofa Szramiaka, który nie pojechał do Rio. Obydwu zawodnikom grozi dyskwalifikacja. Pierwszemu z wymienionych czteroletnia, drugiemu nawet dożywotnia. Kolejną osobą, która została złapana na stosowaniu niedozwolonych środków jest Adrian Zieliński, mistrz Olimpijski z Londynu, brat Tomasza. Miał bronić złotego medalu IO z Londynu,
 
Ministerstwo Sportu zabrało głos w tej sprawie.

Minister rozważa zmniejszenie kwoty dotacji przekazywanej do związku, bądź całkowite wycofanie się z finansowania sportu wyczynowego tej dyscypliny z budżetu państwa

– czytaliśmy w oświadczeniu.
 
„Fakt” donosi natomiast, że posłowie PiS mają opracować nowelę do ustawy o sporcie. Mają zaostrzyć możliwości kontroli ministra sportu nad przygotowaniami olimpijskimi z pieniędzy budżetowych, oraz wpisać doping do kodeksu karnego.
 
Takie rozwiązania obowiązują m.in. w Hiszpanii, czy Francji. Niemcy od 1 stycznia za doping mogą ukarać nawet dziesięcioma latami pozbawienia wolności. Takie postawienie sprawy może odstraszać zawodników od niesportowego zachowania, ponieważ o aferze dopingowej nawet nie słychać.
 
W Polsce za stosowanie niedozwolonych środków grozi jedynie dyskwalifikacja ze strony związku sportowego. Kary bywają niejednokrotnie skracane, gdy sprawa ucichnie.