Chodzą po ulicach i szukają stworków. Szaleństwo Pokemon GO dotarło do Polski

Choć wiele osób nadal nie wie jeszcze, o co chodzi, inni w ciągu zaledwie kilku dni, zostali już całkowicie pochłonięci przez nowy „fenomen”, jakim na całym świecie jest gra Pokemon GO.

YouTube / print screen
Choć wiele osób nadal nie wie jeszcze, o co chodzi, inni w ciągu zaledwie kilku dni, zostali już całkowicie pochłonięci przez nowy „fenomen”, jakim na całym świecie jest gra Pokemon GO. Na punkcie mobilnej aplikacji dosłownie oszalał cały świat. Już nie tylko dzieci, ale także dorośli ludzie chodzą po ulicach z telefonami w poszukiwaniu wirtualnych stworków. Ale zacznijmy od początku... O co w ogóle w tym wszystkim chodzi?

Fakt, że Pokemon GO to już fenomen na skalę światową potwierdza to, że w ciągu zaledwie kilku dni od uruchomienia aplikacja dogoniła popularnością Twittera. Tylko w USA użytkowników aplikacji jest niemal tyle samo, co użytkowników Twittera. Tak duże zainteresowanie grą sprawiło, że jej twórcy zdecydowali o wstrzymaniu oficjalnej dystrybucji w innych krajach.

Za aplikacją stoi Niantic (dawny oddział firmy Google). Ogromna popularność mobilnej aplikacji sprawiła, że twórcy muszą zmodyfikować całą infrastrukturę. Z oficjalnego komunikatu wynika, że w najbliższym czasie mogą występować problemy z zalogowaniem się do gry oraz szukaniem wirtualnych stworków w okolicy. Gracze mimo licznych apeli o pobieranie aplikacji jedynie z wiarygodnych, autoryzowanych źródeł instalują grę tworząc fałszywe konta. Dzięki temu użytkownicy z krajów, w których gra jest oficjalnie niedostępna i tak mogą z niej korzystać.
 


Pokemon GO to gra stworzona na podstawie popularnej japońskiej kreskówki (Pokemon) polegająca na złapaniu możliwie największej ilości wirtualnych stworków. Aplikacja wykorzystuje tzw rozszerzoną rzeczywistość - czyli system łączący świat rzeczywisty z generowanym komputerowo. Zazwyczaj wykorzystuje się tam obraz z kamery, na który nałożona jest, generowana w czasie rzeczywistym, grafika 3D. Oznacza to, że gracze muszą przemieszczać się po mieście ze smartfonem w ręku w poszukiwaniu nowych pokemonów. Same stworki pojawiają się w różnych lokalizacjach (najczęściej w parkach, muzeach, a także na ulicach). Po złapaniu pokemona można go trenować, a nawet wystawić do walki z innymi stworkami w grze.

Tak mniej więcej wygląda to w praktyce:

 
Okazuje się, że szaleństwo związane z grą Pokemon GO doprowadziło już do wielu niebezpiecznych incydentów. Na przykład policjanci w USA ostrzegają przed złodziejami, którzy wykorzystują aplikację do wabienia swoich ofiar. W mieście O’Fallon w Missouri zatrzymano mężczyzn, którzy wykorzystując lokalizację użytkowników gry i wirtualnych stworków napadali na nich z bronią i okradali. W mediach społecznościowych pojawia się również coraz więcej doniesień o różnego rodzaju wypadkach z udziałem użytkowników aplikacji. Jedne z najbardziej absurdalnych przypadków dotyczą na przykład wpadania do rzek w czasie próby łapania... rzecznych pokemonów. Z kolei część nieświadomych graczy w celu złapania pokemona... rzucała w jego kierunku swoim telefonem, zamiast jedynie przesunąć palcem po ekranie.

Na nowy fenomen zareagowała również australijska policja. W jednym z miasteczek gracze wbiegali na komisariat z telefonami w rękach,  rozglądali się i po chwili wybiegali. Okazało się, że w grze komisariat został oznaczony jako Pokestop – miejsce w którym można uzupełnić zapasy i zdobyć nowe PokeBalle (kule do przechowywania pokemonów).

„Do wszystkich nowych trenerów, którzy używają Pokemon GO - mimo że Posterunek Policji Darwin jest oznaczony jako Pokestop, wiedzcie, że nie musicie wchodzić do środka, aby zdobyć Poke Balle.
 Dobrym pomysłem jest także oderwanie wzroku od ekranu telefonu oraz obejrzenie się w prawo i w lewo przed przejściem przez ulicę. Ten Sandshrew tak szybko Wam nie ucieknie.
 Bądźcie bezpieczni i złapcie je wszystkie!” - czytamy w komunikacie policji.




Ogromne zainteresowanie grą wykorzystują również cyberprzestępcy. Twórcy gry ostrzegają, że aplikacja pobierana z nieoficjalnych źródeł może zawierać wirusy, a nawet oprogramowanie szpiegujące.

Najwyraźniej jednak nie odstrasza to użytkowników, przed pobieraniem aplikacji. Gra błyskawicznie rozprzestrzenia się na całym świecie, a na ulicach coraz częściej można spotkać osoby, próbujące złapać wszystkie pokemony:


 

 

Źródło: niezalezna.pl,theguardian.com,facebook,Twitter,pokemongo.com

#Pokemon #Pokemon GO ##PokemonGO #pokemony #gra #aplikacja #policja

rz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo