Błaszczykowski, dziękujemy! W 1/8 finału Polacy zmierzą się ze Szwajcarią

  

Ufffff - wydobyło się z milionów polskich ust w 53. minucie meczu Ukraina - Polska, gdy piłka uderzona przez Jakuba Błaszczykowskiego znalazła się w końcu w siatce bramki rywali. Tymczasem mecz już na początku mógł potoczyć się zupełnie inaczej.

Po raz kolejny można powtórzyć, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. A sytuacje niewykorzystane na Euro 2016 mszczą się dwa razy. Biało-czerwoni świetnie weszli w mecz z Ukrainą - dwie stuprocentowe okazje do zdobycia bramek mieli Arkadiusz Milik (znowu) i Robert Lewandowski. Później to przeciwnicy Polaków doszli do głosu. I tylko sporym łutem szczęścia można tłumaczyć fakt, że na tablicy z wynikiem meczu wciąż widniały dwa zera.

Na Mistrzostwach Europy, gdzie poziom gry jest niezwykle wyrównany, a o sukcesie decydować mogą drobne różnice w wyszkoleniu, kondycji, wybieganiu i technice, każda okazja musi być zamieniona na bramkę. Bo kolejnej może po prostu nie być. Na szczęście w odpowiednim miejscu i czasie znalazł się Kuba Błaszczykowski.

Ukraińcy wcale nie odpuścili dziś swojego „meczu o honor”. Okazali się trudnym rywalem, który wymagał od Polaków wiele wysiłku.

Biało-czerwoni po raz pierwszy od 1986 roku (czyli od Mundialu w Meksyku) wyszli z grupy na dużej piłkarskiej imprezie. 30 lat temu przegraliśmy z kretesem spotkanie z Anglią (trzy bramki zdobył wtedy Gary Lineker) i trafiliśmy na Brazylię, która odprawiła nas do domu. Teraz Polacy w świetnym stylu przechodzą do 1/8 finału, gdzie zmierzą się ze Szwajcarią. Wypada życzyć im tylko tego, by Milik i Lewandowski trafiali. Zawsze, gdy będą mieli do tego okazję.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------

Ukraina - Polska 0:1, bramka: Jakub Błaszczykowski w 53. minucie meczu.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Piekielne upały w Izraelu. Temperatura sięga 50 stopni Celsjusza

/ pixabay.com/CC0/edu_castro27

  

W Izraelu odnotowano najwyższe od 70 lat temperatury, niemal 50 stopni Celsjusza - podało dzisiaj w komunikacie izraelskie biuro meteorologiczne. Dziennik "Haarec" napisał: "Gorąco jak w piekle". Towarzyszące upałom pożary wymusiły ewakuację kilkuset ludzi.

Najwyższa temperaturę - 49,9 stopni - zarejestrowano w pobliżu Morza Martwego. To rekord od czasu powstania państwa Izrael w 1948 roku.

Według dziennika "Haarec" to niewiele mniej niż 54 stopnie w 1942 roku. Pomiary rozpoczęto w latach 20., w czasach istnienia brytyjskiego terytorium mandatowego Palestyny.

W całym Izraelu zarejestrowano w ostatnich dniach około stu pożarów i kilka miejscowości trzeba było ewakuować - powiedziała rzeczniczka izraelskiego MSW. - Ale ofiar nie było - dodała.

W pobliżu Jerozolimy, wokół dawnej opuszczonej arabskiej wioski Lifta, do gaszenia ognia zmobilizowano w czwartek 12 ekip strażackich i cztery samoloty. Według rzecznika ministerstwa wieczorem pożar był już pod kontrolą.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl