Kancelaria prawna Jarosława Grzesiaka, który wspierał finansowo partię Ryszarda Petru, inkasowała za rządów PO z PKN Orlen miliony złotych rocznie – ustaliła „Gazeta Polska”.

Wyniki audytu zleconego przez Dawida Jackiewicza, ministra skarbu państwa, są szokujące. Szef resortu podczas wystąpienia w sejmie mówił o licznych zaniedbaniach, nieprawidłowościach i szastaniu pieniędzmi państwowych spółek w okresie rządów PO–PSL. Jednym z przykładów miała być umowa, na podstawie której jedna z kancelarii prawnych inkasowała 1800 zł za godzinę pracy. Żadne szczegóły nie padły. Jednak z ustaleń „Gazety Polskiej” wynika, że najprawdopodobniej chodzi o umowę zawartą przez paliwowego giganta PKN Orlen z kancelarią Greenberg Traurig. „GP” dotarła do tego dokumentu oraz do fragmentów audytu ujawniającego, gdzie trafiały miliony, jakie w ostatnich latach za zewnętrzne usługi prawne płacił płocki koncern. Wynika z nich, że najdrożsi prawnicy mieli otrzymywać z kontrolowanego przez skarb państwa koncernu około 2,4 tys. zł (545 euro) za godzinę, i to… po rabacie.

Afera Orlenu i konto w UBS

Ulica Książęca 4 w Warszawie. Budynek Giełdy Papierów Wartościowych. To właśnie tu mieści się kancelaria Greenberg Traurig. Partnerem zarządzającym jest tam 50-letni Jarosław Grzesiak. To on – jak ujawniła niedawno „GP” – na fundusz wyborczy Nowoczesnej Ryszarda Petru wpłacił ponad 43 tys. zł. Jednak nazwisko Grzesiaka stało się znane już wiele lat wcześniej dzięki pracy sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen. Mówił o nim lobbysta Marek Dochnal, u którego prawnik gościł zresztą na 40. urodzinach w Monte Carlo. Według jego wersji w okresie, gdy prezydentem był Aleksander Kwaśniewski, a premierem Leszek Miller, zapadła decyzja o oddaniu sektora petrochemicznego rosyjskiemu Łukoilowi. Dochnal powiedział, że udział w tym procesie miało brać również dwóch prawników z kancelarii Dewey Ballantine – Grzesiak i 67-letni Lejb Fogelman, popularny Lońka, dziś również partner w Greenberg Traurig. Mieli oni – zdaniem lobbysty – działać w imieniu Kancelarii Prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego oraz nieżyjącego już miliardera Jana Kulczyka. Grzesiak miał zresztą należeć do grona przyjaciół byłego prezydenta.

Obydwaj prawnicy brali udział­ w największych transakcjach w Polsce po 1989 r., reprezentując interesy najbogatszych Polaków, a także światowych koncernów robiących interesy nad Wisłą. Uczestniczyli też w kluczowych prywatyzacjach. Fogelman był zresztą przesłuchiwany w charakterze świadka w ramach śledztwa dotyczącego podejrzenia korupcji przy sprzedaży przez skarb państwa m.in. STOEN-u i PLL LOT (prowadzi je Prokuratura Regionalna w Katowicach). Powód? Na swoje konto w banku UBS w Zurichu o numerze P0152450 otrzymał 380 tys. dolarów z zarejestrowanej w Liechtensteinie spółki Draco Corporation. To właśnie przez ten podmiot – zdaniem śledczych – przepłynęła łapówka w wysokości miliona dolarów za sprzedaż akcji narodowego przewoźnika lotniczego.

Ile za godzinę pracy?

W 2015 r. Greenberg Traurig obsługiwała największe transakcje w Polsce, w tym refinansowanie zadłużenia o wartości 12,5 mld zł kontrolowanych przez Zygmunta Solorza Cyfrowego Polsatu i Polkomtela. Z usług kancelarii korzystały jednak nie tylko prywatne podmioty, lecz także przedsiębiorstwa z udziałem skarbu państwa, m.in. kierowany przez Jacka Krawca PKN Orlen. Umowa z Greenberg Traurig została zawarta przez koncern na czas nieokreślony (z 30-dniowym okresem wypowiedzenia) 1 sierpnia 2012 r. – ustaliła „Gazeta Polska”. Przedmiot kontraktu określono jako „usługi doradztwa prawnego na rzecz spółki w zakresie i na warunkach w niej określonych”. Szczegółowe zlecenia miały być określane przez dyrektora biura prawnego koncernu.

W umowie zagwarantowano, że Orlen będzie miał 15 proc. rabatu na prawników z Warszawy i 30 proc. na prawników z zagranicy. Z kolei do samej umowy dołączono listę prawników (wraz z godzinowym wynagrodzeniem), z których usług mógł skorzystać koncern.

Najwyżej wycenili swoją pracę trzej zagraniczni prawnicy: Paul Maher, Andrew Caunt i Stephen Gare – 900 euro (około 3,6 tys. zł) za godzinę. Po rabacie wynikającym z umowy było to 545 euro (około 2,4 tys. zł). Z kolei najdrożsi warszawscy prawnicy to właśnie Fogelman, liczący sobie 550 euro (około 2,4 tys. zł) za godzinę, po rabacie inkasujący od Orlenu 470 euro (około 2 tys. zł), oraz Jarosław Grzesiak ze stawką godzinną 500 euro (około 2,2 tys. zł), ale po rabacie liczący sobie 425 euro (około 1,8 tys. zł).  

Więcej w najnowszym numerze tygodnika "Gazeta Polska"