Węgrzy w Powstaniu Styczniowym

  

W niewielkiej karczmie w Zwierzyńcu kona major Edvárd Nyáry, dzień wcześniej ciężko ranny w szaleńczej i ostatecznie wygranej przez powstańczy oddział Marcina „Lelewela” Borowskiego bitwie pod Panasówką. Jest 4 września 1863 r. W tej niezwykłej scenerii, otoczony przez polskich i węgierskich przyjaciół, pół godziny przed śmiercią wypowiada swoje ostatnie życzenie: pragnie przejść na katolicyzm – religię swoich towarzyszy walki.

Ta niezwykła, nawet jak na burzliwe dzieje styczniowej insurekcji, prośba zostaje spełniona, a major umiera ze słowami „Éljen Lengyelország!” („niech żyje Polska!”). Co sprawiło, że węgierski arystokrata ginie w walce tak daleko od swojej ojczyzny, walcząc o – pozornie – nie swoją przecież sprawę? Tym bardziej że nie był on wyjątkiem, w tej jednej z największych bitew powstania, w której pomimo czterokrotnej przewagi liczebnej Rosjanie stracili ponad 300 żołnierzy, a powstańcy 35, walczyło co najmniej kilkunastu Węgrów. Na inskrypcji wyrytej na kopijniku (nagrobku słupowym stawianym zwyczajowo na grobach węgierskich wojowników) na zwierzynieckim cmentarzu napisano w języku polskim i węgierskim:

„Tu spoczywa Major Nyáry, Bohater spod Panasówki, Jeden z czterystu Ochotników Węgrów Powstania Styczniowego”. Czy było ich rzeczywiście czterystu? Tego nie wiemy, zachowane informacje źródłowe mówią o co najmniej stu, ale większej liczby wykluczyć nie można.

Przerwać chocholi taniec

Na Węgrzech doskonale pamiętano o licznym udziale polskich ochotników w powstaniu węgierskim 1848
–1849. Nikt poza Polakami nie pomógł wówczas Węgrom w ich straceńczej walce najpierw z potęgą Austrii, a później Rosji. Podobne było polskie i węgierskie umiłowanie wolności, które nie pozwalało na tolerowanie nawet „watowanego jarzma”. Oba narody potrafiły zawsze wyrwać się z uśpienia i przerwać trwanie w „chocholim tańcu”. Podobne były wspomnienia o potędze, niegdyś przecież oba państwa, silne i suwerenne, prowadziły podmiotową politykę w Europie. Wspaniałą cechą węgierskiego narodu jest wierność zasadom i wierność przyjaźniom, ponieważ Polacy wsparli ich w roku 1848, uważali, że nie może ich zabraknąć u boku Polaków w dobie styczniowej insurekcji.

Inskrypcja z Termopil

Śmierć majora Nyárego to nie koniec węgierskich epizodów oddziału Marcina „Lelewela” Borowskiego, autora zwycięstwa pod Panasówką. W bitwie tej ranny został również inny Węgier – rotmistrz Rotony. Natomiast oddział „Lelewela”, zaciekle tropiony przez żądnych zemsty Rosjan, nie mógł długo cieszyć się odniesionym sukcesem. Już 6 września wpadł w zastawioną przez Rosjan zasadzkę. W rozpaczliwej walce pod Sowią Górą zginął sam „Lelewel”, poległ również jego szef sztabu, także węgierski arystokrata, major huzarów baron Wallish. W miejscu bitwy wzniesiono symboliczny kopiec, a na tym polsko-węgierskim grobie widnieje tekst: „Przechodniu, powiedz Ojczyźnie, że za ukochanie Jej tuśmy polegli”. Który to już raz napis nawiązujący do słynnej greckiej inskrypcji z Termopil znaczy nasze polskie groby?

Z prochów powstaną mściciele

Właściwie każdy z Węgrów, pełniących funkcje dowódcze w czasie Powstania, to postać zasługująca na swoją oddzielną biografię i każdy mógł pretendować do panteonu sylwetek niezwykłych. Na przykład charyzmatyczny Albert Esterházy „Otto”. Kolejny arystokrata, uczestnik węgierskiego powstania z lat 1848–1849, żołnierz Garibaldiego, w 1863 r. mianowany organizatorem sił powstańczych w powiecie olkuskim. Dowódca znany z tego, że jego żołnierze zawsze gotowi byli iść za nim, nawet na śmierć. Zwerbował w Galicji około 200 ochotników, w tym co najmniej kilku Węgrów. Ze swoim oddziałem przyłączył się do sił Zygmunta Chmieleńskiego. 30 września wziął udział w słynnym starciu pod Miechowem (w którym ranny został Adam Chmielowski, późniejszy Brat Albert). W bitwie dowodził lewym skrzydłem wojsk powstańczych, nie szczędził siebie, dając wspaniały przykład swoim podwładnym. Niestety, ciężko ranny, chociaż wyniesiony z pola bitwy, zmarł jeszcze tego samego dnia.

Jeszcze jeden grób, jeszcze jedna inskrypcja. Na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie stoi niezwykły, niemal surrealistyczny pomnik Szymona Wizunasa z Moczydłów Szydłowskiego, dłuta Klotyldy i Aleksandra Zagórskich. Na cokole grobu tego bohatera styczniowej insurekcji, pod sugestywną inskrypcją „Z prochów naszych powstaną mściciele”, wyryte są nazwiska najwybitniejszych uczestników powstania. Wśród kilkudziesięciu nazwisk nie zabrakło Edvárda Nyáryego i Alberta Esterházego „Otto”.

Pomoc, jakiej udzielili Węgrzy Powstaniu Styczniowemu, to nie tylko udział ochotników w oddziałach powstańczych, to również próby organizowania węgierskiego legionu. Głównym animatorem tych prób był legendarny dowódca (właściwie główny animator węgierskiej insurekcji) z 1848 r. Lajos Kossuth. Miał on nadzieję zwerbować nawet kilka tysięcy ludzi. Do sformowania legionu ostatecznie nie doszło, ciągłe zmiany władz powstańczych późną wiosną i wczesnym latem 1863 r. pogrzebały szanse podpisania polsko-węgierskiego porozumienia. Obawiano się, że przybycie znacznych sił złożonych z poddanych Austrii może sprowokować władze austriackie do działań wymierzonych w Powstanie. O bliższym sojuszu polsko-węgierskim, i to nie w cieniu nurtów rewolucyjnych, ale faktycznego porozumienia dwóch narodów, zaczął myśleć dopiero ostatni dyktator Powstania Romuald Traugutt. Sondażowe rozmowy trwały na przełomie roku 1863 i 1864. Decyzję przyśpieszyło ogłoszenie przez Austrię 29 lutego 1864 r. stanu oblężenia w Galicji, co de facto oznaczało otwarte poparcie Rosji, a zamykało również drogę ochotnikom i transportom broni podążającym na pomoc powstaniu przez teren Galicji.

Danina krwi

Ziemie Królestwa były wówczas potwornie wyniszczone, tysiące powstańców zginęły, ich kości bielały od ziem Królestwa po Litwę, Białoruś i Ukrainę. Tysiące walczących zapełniły więzienne cele lub zostały zesłane na Sybir. Powstanie powoli, ale nieuchronnie konało. I właśnie wówczas powstał jeden z najważniejszych, ciągle tak mało znany i doceniany, dokumentów doby insurekcji. 8 marca 1864 r. został podpisany w Paryżu traktat polsko-węgierski wymierzony przeciwko Austrii i Rosji! Ze strony powstańczego Rządu Narodowego sygnował go Józef Ordęga, ze strony Narodowego Komitetu Węgier Györg Klapka. Traktat zatwierdził 7 kwietnia (na cztery dni przed aresztowaniem) Romuald Traugutt. To pewien paradoks historii, że decyzja tak niezwykła była jedną z ostatnich w życiu dyktatora. Co prawda, wykrwawione Królestwo i węgierscy emigranci nie byli w stanie przeciwstawić się siłom dwóch potężnych imperiów. Został jednak wyznaczony bardzo ważny kierunek – narody pragnące wolności powinny zawsze współdziałać przeciwko tym, którym ta wartość jest obca. Zarówno Polacy, jak i Węgrzy przeciwni byli popularnej tezie, że należy zawsze stawać po stronie silniejszych. Oba narody hołdowały zasadzie, że trzeba wziąć stronę ofiar, nie katów. I w imię tej zasady niejednokrotnie składały daninę krwi.

Losy obu narodów pełne były paradoksów i dramatów. Jednak w tym wieku powoli coś się przełamywało. Chociaż Polaków i Węgrów tak wiele dzieliło, to jednak w sprawach najważniejszych, przynajmniej świadome niepodległościowe elity, tak wiele łączyło, że byli jak krew z krwi, jak kość z kości. Coraz większego znaczenia nabierała wierność imponderabiliom, poszanowanie takich wartości, jak naród i niepodległość. Bliskość tych idei powstałych nad Wisłą i nad Dunajem nieraz zadziwia, pozwala jednocześnie lepiej zrozumieć gesty, pomoc i sympatie, jakich wzajemnie doświadczyły te narody w XIX i XX w.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl