Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Świat

​Miodowicz i tajemnica pewnej spółki. Międzynarodowe interesy w obskurnej piekarni

– Zamiast w Ministerstwie Energetyki znaleźliśmy się w jakiejś obskurnej kamienicy pod Moskwą, gdzie przywitało nas kilku panów. Jedna osoba wylegitymowała się wizytówką piekarza.

– Zamiast w Ministerstwie Energetyki znaleźliśmy się w jakiejś obskurnej kamienicy pod Moskwą, gdzie przywitało nas kilku panów. Jedna osoba wylegitymowała się wizytówką piekarza. Pana Ałganowa tam raczej nie było – ujawnił w telewizji Republika kulisy interesów energetycznych Maksymilian Górniak, były wiceprezes państwowego koncernu ENEA.

Kilka dni temu poseł Marek Opioła, przewodniczący sejmowej komisji ds. służb specjalnych, wystąpił do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) o materiały dotyczące okoliczności śmierci Konstantego Miodowicza. Ten były szef kontrwywiadu Urzędu Ochrony Państwa i wpływowy polityk Platformy Obywatelskiej zmarł 23 sierpnia 2013 r. Dlaczego więc dopiero po dwóch i pół roku sprawą zainteresował się Opioła? W mediach pojawiły się informacje, że przyczyną śmierci Miodowicza mogło być pobicie, a cała sprawa rzekomo miała się wiązać z interesami prowadzonymi na Wschodzie w 2011 r. przez państwowy koncern energetyczny ENEA. W tym czasie w zarządzie poznańskiego przedsiębiorstwa zasiadał Maksymilian Górniak, przyjaciel Miodowicza. We wtorkowym programie „Rozmowa ściśle jawna” w telewizji Republika przekonywał, że polityk PO nie miał nic wspólnego z jego działaniami w ENEA. Opowiedział nie tylko o kulisach negocjacji z Białorusią i Rosją, ale również o okolicznościach śmierci Miodowicza.

Urazy niewspółmierne do okoliczności

To ja sygnalizowałem ludziom z otoczenia Kostka wątpliwości co do okoliczności urazów, jakie spowodowały chorobę […]. Te wątpliwości wynikały z informacji, które otrzymywałem od lekarzy opiekujących się Kostkiem. Podkreślali oni, że charakter i waga tych urazów jest niewspółmierna do okoliczności, w jakich te urazy miały rzekomo powstać – powiedział Maksymilian Górniak. Podkreślił, że sprawa była wnikliwie badana nie tylko przez policję, ale również ABW. – W wyniku tych wyjaśnień ustalono, że Kostek rzeczywiście potknął się i nabył tych urazów. Mało tego, po przewiezieniu do szpitala odzyskał przytomność i nie zgłaszał żadnych okoliczności, które miałyby wskazywać na zdarzenie takie jak pobicie. Ja i rodzina Kostka otrzymaliśmy informacje, że to właśnie przewrócenie się na chodniku było powodem urazów – dodał były wiceprezes ENEA.

Handlarz bronią sprzedaje linię

Dwa lata wcześniej poznański koncern energetyczny nabył 61 proc. udziałów w zarejestrowanej w Warszawie spółce Annacond Enterprises, która jest właścicielem linii energetycznej łączącej Wólkę Dobrzyńską z białoruskim Brześciem. Koszt transakcji wyniósł niespełna 21 mln zł. – Kostek [Miodowicz] nie był zaangażowany w zakup tej linii […] [jednak] jako człowiek związany z bezpieczeństwem udzielał mi kilku rad i wskazówek, dotyczących postępowania na ciężkim wschodnim rynku – stwierdził Górniak.

Udziały w Annacond Enterprises koncern ENEA odkupił od cypryjskiej spółki kontrolowanej przez kontrowersyjnego biznesmena handlującego bronią i gazem Wesleya Michalczyka. Firma ta wspólnie z państwowymi przedsiębiorstwami, takimi jak PGNiG czy Tauron – w październiku 2011 r. współfinansowała powstanie w Moskwie pomnika Jana Pawła II.

[Michalczyk] dla mnie jest osobą, która posiadając amerykański paszport, nie została zatrzymana przez żadną służbę. Startuje w Stanach Zjednoczonych, ląduje tam. Tak samo startuje w Polsce i ląduje w Polsce [...]. Są jakieś powody, dla których rząd amerykański nie zatrzymał Michalczyka. Wydaje mi się, że są to powody, o których wie rząd, a nie my – zaznaczył były wiceprezes ENEA i dodał: – Michalczyk jest na Białorusi osobą rozpoznawalną i cieszy się tam szacunkiem.

Propozycja białoruskiego oligarchy

Zakup linii energetycznej łączącej Polskę z Białorusią nie był jedyną transakcją na Wschodzie negocjowaną przez Górniaka w imieniu ENEA. Władimir Pieftiew, najbogatszy Białorusin i ówczesny przyjaciel prezydenta tego kraju Aleksandra Łukaszenki, zaproponował ENEA wspólne wybudowanie elektrowni węglowej. Wcześniej plany takie miał miliarder Jan Kulczyk, ale ostatecznie wycofał się z projektu. – Białorusini zaproponowali, że oni za pieniądze po części pochodzące z prywatnego biznesu białoruskiego, po części za pieniądze ich tureckich partnerów, wybudują elektrownię węglową, ale to my mielibyśmy pokierować tą całą budową, a następnie byli zainteresowani oddaniem [nam] tej elektrowni w leasing – ujawnia Górniak.

Aktywność koncernu ENEA na Białorusi zauważyli Rosjanie. – Miałem zorganizowane spotkanie, które rzekomo miało odbyć się w Ministerstwie Energetyki w Moskwie. Zamiast w Ministerstwie Energetyki znaleźliśmy się w jakiejś obskurnej kamienicy pod Moskwą, gdzie przywitało nas kilku panów […]. Jedna osoba wylegitymowała się wizytówką piekarza.

Więcej na ten temat w najnowszym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”.

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane