W związku z serią brutalnych napadów na tle seksualnym szef policji w Kolonii stracił pracę. Jak informują niemieckie media został on przeniesiony na wcześniejszą emeryturę. Jak informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl już około 160 kobiet złożyło zawiadomienia o popełnieniu wobec nich przestępstw na tle seksualnym i rabunkowym w noc sylwestrową noc w Kolonii.

Szefowi policji w Kolonii zarzucono ukrywanie przed opinią publiczną informacji o zajściach w mieście oraz zatajanie informacji o pochodzeniu sprawców. Przypomnijmy, że zgodnie z najnowszymi ustaleniami, sprawcami napadów byli młodzi syryjscy imigranci.

- Większość z tego tłumu to byli Syryjczycy, którym chodziło o seksualną rozrywkę – przyznają policjanci z Kolonii, którzy w noc sylwestrową byli na służbie.


Niemieckie media w tej sprawie długo milczały, zatajając fakty przed opinią publiczną. Długo trzeba było czekać również na oficjalne potwierdzenie zajść przez niemiecką policję. Choć przedstawiciele mediów i policjanci przyznają, że w tej sprawie popełniono błąd zatajając ważne dla opinii publicznej informacje, okazuje się, że pewne fakty nadal ukrywano. Chodzi o zatrzymania i kontrole tożsamości agresorów.
 
Teren przy dworcu w Kolonii przez kilka godzin wyglądał jak strefa wojenna. Ponad tysiąc imigrantów z krajów arabskich najpierw odpaliło w tłumie fajerwerki i race, powodując popłoch, a następnie otoczyło zdezorientowane kobiety, obmacując je i kradnąc należące do nich przedmioty. Doszło też do wielu prób gwałtu.