Karuzela histerii i nienawiści

  

Dwa tygodnie temu, w tekście „Histeria nie służy”, wskazywałem, że władzy należy patrzeć na ręce, ale gdy krytyka jest totalna, emocjonalna i przede wszystkim niemerytoryczna, to demokracja na tym tylko traci. Nie przewidziałem jednak wówczas, że opozycja zagalopuje się aż tak bardzo. Obrażona na wynik wyborów wyprowadziła ludzi na ulicę i wezwała na pomoc Martina Schulza. Najwyższy czas, byśmy na poważnie się zastanowili, co ta rozkręcająca się karuzela histerii może nam przynieść.

Ze zdumieniem obserwuję awanturę wokół słów Jarosława Kaczyńskiego o „najgorszym sorcie Polaków”. Awanturę opartą w przeważającej mierze na zmanipulowaniu wypowiedzi prezesa PiS‑u. Bo cóż takiego powiedział Jarosław Kaczyński? Ano odwołując się do historii, stwierdził, że w naszym kraju „nawyk donoszenia na Polskę za granicę” i „fatalna tradycja zdrady narodowej” tkwią „w genach niektórych ludzi, tego najgorszego sortu Polaków”.

To jednak wystarczyło. Monika Olejnik natychmiast ogłosiła: „w TV Republika prezes Kaczyński powiedział, że ci, co protestują, to najgorszy sort Polaków”. I poszło. Kłamstwo się zaczęło rozchodzić jak nieprzyjemny zapach. Część obywateli, skutecznie zmanipulowanych przez polityków PO, „nowego Tuska” Ryszarda Petru oraz bliskie im politycznie media, sama zaczęła głosić (i to z dumą), że należy do owego „najgorszego sortu Polaków”. W większości nie zdając sobie sprawy, z kim próbują się utożsamić. Zastanawiam się, ilu z nich zna historię konfederacji targowickiej. Z pewnością pomogłaby ona w zrozumieniu prostych słów Kaczyńskiego. Duch Stanisława Szczęsnego Potockiego, Franciszka Ksawerego Branickiego, Seweryna Rzewuskiego i Szymona Kossakowskiego niestety wciąż jest żywy w narodzie. To m.in. ta grupa rok po uchwaleniu konstytucji „oszołomów”, dziś znanej jako Konstytucja 3 maja, wezwała „bratnią pomoc” ze Wschodu, co zapoczątkowało wojnę polsko-rosyjską. Koniec wszyscy znamy: II rozbiór Polski.

Niemcy i ich pomocnicy

Dziś prawdziwy rozbiór Polski zapewne nam nie grozi, zbrojna interwencja też nie. Na pewno zaś można mówić o rozbiorze gospodarczym, czego dowodem jest fala wypływających z Polski pieniędzy. Bo choć jesteśmy wśród liderów, jeśli chodzi o wykonywaną pracę, to jednak profity z niej czerpią inne narody. Dlaczego tak się dzieje, to temat na inny tekst. Faktem jest, że nasz zachodni sąsiad, Niemcy, poczuł się ostatnio zagrożony przynajmniej z trzech względów: zapowiedzi nowego rządu o nałożeniu podatku na banki, w tym niemieckie, podatków na duże sieci handlowe, również niemieckie, oraz repolonizacji mediów w Polsce. Nie jest tajemnicą, że Niemcy kontrolują 90 proc. mediów regionalnych w naszym kraju i chcą ten stan utrzymać. Z pewnością więc przyczyna nadzwyczajnej szarży propagandowej niemieckich mediów tkwi w planach polskiego rządu. Tak też trzeba odczytywać włączenie się w atak na nowy rząd wysokiego urzędnika unijnego, Niemca (przypadek?) Martina Schulza.

Mnie, zapewne w odróżnieniu od wielu czytelników, ta niemiecka ofensywa ani nie zaskakuje, ani nie oburza. Gdybym był Niemcem, wspierałbym takie działania z całego serca, bo są zgodne z interesem narodowym Berlina. Problem pojawia się, gdy uzyskują one wsparcie w Polsce. I tu wracamy do „sortu”, który z pewnością można nazwać gorszym. Chyba że ktoś rzeczywiście uważa, że nie ma różnicy między polskim politykiem, który wspiera polską rację stanu, a tym, który ją zwalcza. Jarosław Kaczyński pytany w Sejmie o te swoje słowa, użył mocnego przeciwieństwa. „Czy według pana współpracownicy gestapo i AK-owcy to ten sam sort ludzi?” – spytał zaczepiającego go w tej sprawie dziennikarza.

Oczywiście wywołało to kolejne oburzenie, a posłowie PO – jak nożyce po uderzeniu w stół – wyrwali się do głosu, zarzucając Kaczyńskiemu, że współpracę z policją polityczną III Rzeszy zarzuca wszystkim, którzy się z nim nie zgadzają. Niewykluczone, że doczekamy momentu, gdy politycy opozycji będą chodzili po Sejmie w koszulkach „Jestem współpracownikiem gestapo”. Może to i dobrze.

Cyba byłby w KOD-zie

Ta spirala nienawiści, nakręcana przez oderwaną w ostatnich wyborach od władzy ekipę, niczego dobrego przynieść jednak nie może. To przecież właśnie wskutek rozkręcanej przez system III RP histerii 13 grudnia pod dom Jarosława Kaczyńskiego przyszli ludzie z transparentem „Rajmund przeprasza za bliźniaka”. Chodzi o śp. Rajmunda Kaczyńskiego „Irka”, żołnierza AK, uczestnika Powstania Warszawskiego, ojca braci Kaczyńskich.

Na widok obrazków sprzed kilku dni wróciły wspomnienia z akcji urządzanych na Krakowskim Przedmieściu przez „przeciwników krzyża”. Wtedy również Platformie Obywatelskiej opłacało się rozhuśtać nastroje społeczne. Co po kilku miesiącach skończyło się mordem, kiedy to Ryszard Cyba, były członek PO, wszedł do biura PiS‑u w Łodzi, krzycząc, że „chce zabić Kaczyńskiego”. Zastrzelił Marka Rosiaka, a Pawła Kowalskiego zaatakował paralizatorem, rażąc go w nogi, a następnie zadawał ciosy nożem, próbując mu poderżnąć gardło. W swoim manifeście wygłoszonym na sali sądowej powtórzył prawie słowo w słowo przekaz polityczny Platformy Obywatelskiej. Dziś morderca siedzi w więzieniu, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że gdyby Cyba był na wolności, przyjechałby ze swojej Częstochowy do Warszawy i maszerował z Komitetem Obrony Demokracji, by następnego dnia ruszyć pod dom Jarosława Kaczyńskiego.

Przyzwolenie na nienawiść

Nie chcę krakać, ale niestety, jeśli po miesiącu od zaprzysiężenia rządu (minął w środę) opozycja – nie licząc klubu Pawła Kukiza, który wbrew oczekiwaniom zachowuje się dużo kulturalniej i bardziej merytorycznie niż politycy z ław PO i Nowoczesnej – zdążyła przekroczyć wszystkie uznawane w państwach demokratycznych granice, to może dojść w Polsce do prawdziwej tragedii. Jeśli Stefan Niesiołowski, czołowy polityk PO, wielokrotnie reprezentujący tę partię w mediach, wzywa otwarcie do podpalenia siedziby Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie, a nikt z liderów Platformy się od tych słów nie odcina, to znaczy, że jest na to przyzwolenie. Jeśli za takie deklaracje Niesiołowskiego nikt w partii nie pociąga do odpowiedzialności, to znaczy, że jest na to przyzwolenie. Czy zarówno PO, jak i ścigający się z nią na radykalizm Ryszard Petru mają świadomość, że w tej chwili mogą właśnie hodować kolejnego politycznego szaleńca? Skoro już zostało ogłoszone, że rządy PiS‑u są jak rządy Hitlera czy „rewolucja bolszewicka” to przecież czynem patriotycznym jest ruszenie na wojnę z nimi, prawda? Co więcej, widzę w szeregach opozycji dumę z nakręcania nastrojów społecznych. „Presja jest siłą” – mówiła dwa dni temu Ewa Kopacz. To prawda. Dla wszystkich jednak lepiej, gdy opozycja reprezentuje siłę merytoryczną, a nie emocjonalną.

Rzeczpospolita stoi przed ogromną szansą na uzyskanie realnej suwerenności i poprawę sytuacji gospodarczej. Zepsuć to może tylko kolejna wojna polsko-polska ze wsparciem Berlina i Brukseli dla obrońców systemu III RP.

Oby okres świąt Bożego Narodzenia przyniósł uspokojenie nastrojów, czego sobie i Państwu życzę.
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl