Fizyczne ataki na dziennikarzy, zasłanianie kamery i okrzyki "kur*y oraz działacze PO zwożeni na manifestację, razem z flagami Polski, UE, Komitetu Obrony Demokracji i Platformy Obywatelskiej rozdawanymi  później ludziom. Tak wyglądała wczorajsza demonstracja, na czele której stanęli liderzy PO, Nowoczesnej Ryszarda Petru, Polskiego Stronnictwa Ludowego i Zjednoczonej Lewicy. Na nagraniu "Gazety Polskiej VOD" uczestnicy manifestacji wyrażają tęsknotę za czasami komunizmu, gdy - ich zdaniem - przywódcy byli lepsi, niż obecny rząd.

Na wczorajszym marszu pojawił się m. in. Michał Jagiełło, od 1966 r. członek PZPR, od grudnia 1980 przez rok zastępca kierownika Wydziału Kultury Komitetu Centralnego PZPR. Jagiełło znany jest też jako świadek oskarżenia w procesie taterników, pod koniec którego młodych polskich współpracowników paryskiej „Kultury” skazano na wyroki: Macieja Kozłowskiego na 3 lat pozbawienia wolności, Jakuba Karpińskiego 2 lat i 8 miesięcy, Marię Tworkowską na rok i 9 miesięcy więzienia, Krzysztofa Szymborskiego na 2 lata i 4 miesięcy oraz Małgorzatę Szpakowską na 1 rok i 6 miesięcy więzienia.



Michał Jagiełło z reporterami GP VOD rozmawiać nie chciał. "Gazeta Polska? Uważam, że robicie bardzo złą robotę. Jesteście szowinistami i nacjonalistami" - mówił były wiceminister kultury.

Jedna z uczestniczek manifestacji stwierdziła, że ostatni komunistyczny dyktator w Polsce był lepszym przywódcą niż obecna ekipa rządząca. - Jaruzelski jednak był bardziej cywilizowany, bardziej poważnym człowiekiem i potrafił ustąpić. Do końca życia był prześladowany - mówiła.

Inny demonstrant nie krył się ze swoimi sympatiami do wodzów komunistycznego systemu PRL. - Ja wierzyłem w Gomułkę, ja wierzyłem w Cyrankiewicza. Miałem nutkę nadziei, że coś w nich jest, że staną po stronie Polski. Tutaj tego nie widać - stwierdził starszy pan, widoczny na zdjęciu:



- Demokracja ucieka nam z rąk. Musimy ją przetrzymać, wytłumaczyć ludziskom tam na górze, żeby nie wygłupiali się - mówił inny uczestnik demonstracji. Na miejscu jeden z wyborców Bronisława Komorowskiego przyszedł w kampanijnej kurtce.

- Zrobimy wszystko, żeby wrócił do nas Bronisław. Gdyby Bronisław był prezydentem, nie musielibyśmy tutaj przychodzić bronić Trybunału Konstytucyjnego. Teraz trzeba wyrywać im z gardła to, co nam zabrali. Nie ma innego wyjścia. Kto nam to pomoże zrobić? Unia Europejska. Wszystko możliwe. Ostatnim etapem będzie Unia Europejska. Pani Merkel jest nam przyjazna - tłumaczył.




- Teraz to, co się dzieje, co ten kurdupel wyprawia, to tragedia. Jestem wściekła na tego kurdupla Kaczyńskiego. Jeden człowiek rządzi Polską! Ratunku! - denerwowała się jedna z pań obecnych na miejscu. Ktoś inny stwierdził z kolei, że "chce żyć w kraju wolnym i demokratycznym, a to co serwuje ten pisuar, to jest to prosta droga do PRL-u". - Ten debil prezydent uniewinnia niewinnego człowieka - denerwował się manifestant KOD.



Nie zabrakło ataków fizycznych na reporterów "Gazety Polskiej". Kilku z manifestantów uderzyło w kamerę i przeganiało dziennikarzy:



Jeden z panów nie szczędził obraźliwych słów. "Niech pan się wyprowadzi. Kur*y!" - krzyknął. 

Na początku nagrania widać jak z autokaru wychodzą partyjni działacze z przygotowanymi flagami Polski, UE, Komitetu Obrony Demokracji i Platformy Obywatelskiej rozdawanymi później ludziom.


TRANSMISJA Z ANTYRZĄDOWEJ MANIFESTACJI. NAGRANIE: