Koniec Bizancjum w PGZ

Przed nowym zarządem Polskiej Grupy Zbrojeniowej bardzo trudne zadanie: musi szybko i sprawnie zlikwidować Bizancjum stworzone tam przez poprzedniego prezesa Wojciecha Dąbrowskiego. D

Przed nowym zarządem Polskiej Grupy Zbrojeniowej bardzo trudne zadanie: musi szybko i sprawnie zlikwidować Bizancjum stworzone tam przez poprzedniego prezesa Wojciecha Dąbrowskiego. Dlatego tak ważne są wyniki trwającego obecnie w spółce audytu, dotyczącego zarówno kwestii przerośniętego zatrudnienia, jak również zawieranych umów nie tylko marketingowych. Na tej podstawie będzie można podjąć decyzje, które usprawnią funkcjonowanie polskiej zbrojeniówki. Dotychczas PGZ była dla wielu z nich hamulcowym rozwoju, narzucającym nie zawsze korzystne rozwiązania (np. umowa z izraelską firmą Elbit). Tymczasem do skutecznego sprawowania nadzoru właścicielskiego nad wchodzącymi w skład grupy podmiotami oraz koordynacją ich działań spokojnie wystarczy 20–30 proc. liczby obecnie zatrudnionych osób. Zresztą duża część z nich to ludzie, których jedyną kompetencją jest dobra relacja z politykami PO. Nie mówiąc już o wydatkach PGZ na marketing. Niektóre z nich budzą ogromne wątpliwości i na pewno powinny być poddane analizie przez odpowiednie organa ścigania. 

 

 


Źródło:

Piotr Nisztor
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo