Rosjanie rok temu wkroczyli na Krym. Teraz to „smutne, opuszczone i beznadziejne miejsce”
Rok po rozpoczęciu przez Rosję przejęcia tętniącego życiem ukraińskiego Krymu, półwysep nad Morzem Czarnym stał się odizolowanym od świata zakątkiem. „Krym stanął w obliczu wyzwania izola
Autor: mg
Mieszkańcy Krymu mają nadzieję, że uda im się przekroczyć granicę z Ukrainą. Godzinami czekają w punktach kontrolnych. Przewozy kolejowe i autobusowe zostały anulowane. Informowaliśmy również, że przestały też działać karty płatnicze. Ceny drastycznie wzrosły od czasu, gdy Rosja przejęła kontrolę nad lokalną gospodarką. Sytuacja jest dramatyczna.
Przywódca terrorystów na Krymie, usiłował nawet wytłumaczyć obywatelom, że Ukraina izoluje Krym z zazdrości o… panujący tam dobrobyt. CZYTAJ WIĘCEJ
Jeden z dziennikarzy pojechał na Krym, aby dowiedzieć się, jak aneksja wpłynęła na życie tam. W swoim tekście pt. „Półwysep Putina to samotna wyspa” pisze, że miejsce to jest smutne, opuszczone i beznadziejne, jak opuszczony park rozrywki - czytamy na soundcloud.com.
27 lutego 2014 roku, zaledwie kilka dni po tym, jak Wiktor Janukowycz, ówczesny prezydent Ukrainy, uciekł z kraju, nieoznakowane siły rosyjskie rozpoczęły szturm na budynek parlamentu regionalnego w stolicy Krymu, Symferopolu.
Wkrótce po tym, nieoznakowani rosyjscy żołnierze - nazwani przez mieszkańców „małymi zielonymi ludzikami”, zaczęli pojawiać się w pobliżu ukraińskich baz wojskowych na całym półwyspie.
Władimir Putin w tym czasie zaprzeczał, że wojska rosyjskie działają na Krymie, ale potem przyznał, że były one tam obecne po zaanektowaniu półwyspu.
Autor: mg
Źródło: twitter.com,niezalezna.pl,soundcloud.com,24today.net