Marszałek Ewa Kopacz razem z kierownictwem Sejmu pojawiała się w lokalach, o których było głośno w związku z aferą taśmową. „Super Express” ustalił, że było osiem wizyt, za które płaciła Kancelaria Sejmu. 4 czerwca bawiono się w Amber Room. Jak pisze se.pl zapłacono wtedy 21,3 tys. zł za usługę „gastronomiczną dla delegacji parlamentarnych uczestniczących w obchodach 25. rocznicy wyborów wraz z wynajmem Sali”. Co wtedy jedzono? Tatara z tuńczyka, polędwicę z jelenia oraz suflet z białej czekolady. W pałacyku Sobańskich odbyto jeszcze dwie wizyty za które zapłacono znacznie mniej – 6,5 tys. zł.
Jak dowiedzieli się reporterzy w restauracji „Sowa i Przyjaciele” kierownictwo Sejmu bawiło się pięć razy. Na kolacji wydanej z okazji przyjazdu przewodniczącego parlamentu Gruzji wybierano między „pieczonym i marynowanym combrem z sarny podanym z sosem ze smardzów, a także udźcem z mlecznej jagnięciny”. Kosztowało to 4,8 tys. zł.
W sumie na osiem wizyt podatnicy zapłacili 39 348 zł.