Olejnik pozwie autorów "Resortowych dzieci"? Sędzia, fanka gwiazdy TVN, wydała jej opinię - DOKUMENT

Okładka książki "Resortowe Dzieci. Media" zdenerwowała tak mocno Monikę Olejnik, że zażądała jej zmiany.

Michał Kołyga
Okładka książki "Resortowe Dzieci. Media" zdenerwowała tak mocno Monikę Olejnik, że zażądała jej zmiany. Sąd główne roszczenia wniosku o "zabezpieczenie powództwa" odrzucił, ale przy okazji wystawił opinię dziennikarce. Tak przesłodzoną, że mdli. Gdyby jeszcze prawdziwą...

Bestsellerowa książka Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza "Resortowe Dzieci. Media" spotkała się z ogromnym zainteresowaniem Czytelników. To był wydawniczy hit opisujący kulisy karier wielu "gwiazd" obecnego dziennikarstwa brylujących na salonach III RP. Oczywiście, wywołał również nerwową, nierzadko wręcz histeryczną, reakcję niektórych z nich.

Jedna z bohaterek książki, Monika Olejnik początkowo próbowała bronić się szyderstwem twierdząc, że "te ataki wynikają z bezradności (...). Mnie to kompletnie nie interesuje. Naprawdę nie mam zamiaru się tłumaczyć". Ostatecznie jednak zwróciła się po pomoc do sądu. Pretekstem była okładka książka - z jej zdjęciem na pierwszej stronie i adnotacją na ostatniej: "szydzące z patriotyzmu, polskich tradycji i w ogóle z polskości." Olejnik we "wniosku o udzielenie zabezpieczenia przed wszczęciem postępowania" zażądała usunięcie tego tekstu z okładki książki, jak i strony internetowej wydawnictwa Fronda.

Sąd wydał postanowienie, w którym uwzględnił tylko to drugie roszczenie. Przy okazji jednak sporządził uzasadnienie swojej decyzji. A tam, niemal na każdej stronie, prawdziwe "perełki", które zapewne zaskoczą prawników. Najpierw akapit dotyczący meritum sporu.

„Wskazując, że Wnioskodawczyni szydzi z patriotyzmu, polskich tradycji i w ogóle z polskości, w połączeniu z jej zdjęciem na okładce Książki, jako jednym z głównych akcentów „reklamowych” Książki, dotkliwie narusza dobra osobiste Wnioskodawczyni tworząc nieprawdziwy  i wyjątkowo negatywny jej obraz".



Znacznie jednak ciekawsza jest publicystyka sędzi Anny Bartoszewskiej, która w uzasadnieniu wręcz wystawiła referencje Monice Olejnik. Pełne zachwytu, niemalże uwielbienia wobec gwiazdy TVN24 i Radia Zet.

„Monika Olejnik jest obiektywnym dziennikarzem, zapraszającym do swoich programów przedstawicieli wszystkich partii politycznych i reprezentantów różnych środowisk – od prawicowych, przez centrowe po lewicowe. W swoich programach zawsze kieruje się zasadą dziennikarskiej rzetelności, nie przedstawia w nich swoich prywatnych poglądów i nie faworyzuje żadnego światopoglądu czy opcji politycznej. Dzięki obiektywizmowi i rzetelności cieszy się powszechną powszechna estymą i autorytetem w środowisku dziennikarskim (…) oraz w oczach opinii publicznej”.

Zaskoczenie? Szok? Uzasadnione, bo autorem tych słów nie jest Paweł Graś, czy Janusz Palikot, a sędzia niezawisłego, niezależnego (rzekomo) sądu.



Sędzia piejący z zachwytu nad jedną ze strony sądowego sporu? Kiedyś - nawet w PRL-u - dbano choćby o pozory bezstronności wymiaru sprawiedliwości. Tutaj i tego minimum zabrakło.

Nie wiemy czy pozew Moniki Olejnik wpłynął już do sądu, jednak zazwyczaj wniosek o zabezpieczenie powództwa jest wstępem do głównego procesu. Fanka gwiazdy TVN będzie orzekać?!?!
 



Specjalnie dla sędzi Bartoszewskiej przygotowaliśmy kilka cytatów "obiektywnej" Moniki Olejnik, i o "cieszącej się estymą" Monice Olejnik.

Monika Olejnik na Facebooku o prof. Krystynie Pawłowicz: "durne babsko".

Jarosław Kaczyński o Monice Olejnik (dziennik.pl, marzec 2011 r.): Chcemy powiedzieć wyraźnie, że mamy już tego dość. Nie przychodzimy na dyskusje, żeby być ofiarą ataku, któremu przewodzi sama pani Olejnik. Ona ma prawo do swoich poglądów politycznych, ale w takim razie niech zgłosi się do PO i najmie do tamtejszej gazety – mają jakiś „POgłos”. Niech tam popracuje, a nie pracuje w radiu udając, że jest obiektywną dziennikarką.

Tomasz Terlikowski o Monice Olejnik (stefczyk.pl, lipiec 2012 r.): Jest albo kłamczuchą albo ignorantką. Obie te cechy dyskwalifikują ją jako dziennikarkę.

Ewa Stankiewicz o Monice Olejnik (GPC, kwiecień 2012 r.): Język Olejnik – brutalny, mający odjąć godność innym ludziom – nie ma nic wspólnego ze standardami zwykłego człowieka, bo jeśli chodzi o dziennikarstwo, od dawna już nie oczekuję od Moniki Olejnik żadnych standardów.

I jeszcze filmik, choć wiemy, że wyznawców Olejnik w stylu sędzi Bartoszewskiej, raczej to nie przekona.


 

Źródło: niezalezna.pl

mg,gb
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo