Rząd niszczy majątek narodowy

Media głównego nurtu bardzo często zarzucają politykom Prawa i Sprawiedliwości, że krytykując rząd Donalda Tuska działają ideologicznie i ze złych pobudek.

Media głównego nurtu bardzo często zarzucają politykom Prawa i Sprawiedliwości, że krytykując rząd Donalda Tuska działają ideologicznie i ze złych pobudek. Jest to zarzut, który całkowicie zafałszowuje rzeczywistość oraz utrudnia prowadzenie kontroli bieżących poczynań rządu.

W ten sposób koalicja PO-PSL i posłuszne jej media próbują zastraszyć tych wszystkich, którzy realistycznie odnoszą się do działań obecnej władzy. Nie sposób zaś stać z boku, gdy Donald Tusk podejmuje kolejne karygodne decyzje, które niszczą dorobek całych pokoleń Polaków, skazując nasze społeczeństwo na coraz wyższe bezrobocie, gospodarkę naszego państwa na wyniszczenie, a młodzież zmuszając do emigracji. Jaskrawym tego przykładem była likwidacja dwóch potężnych stoczni – w Szczecinie oraz w Gdyni. Co więcej, rząd nie tylko spowodował upadek obydwu zakładów, ale obecnie podejmuje działania, które uniemożliwią restytucję przemysłu okrętowego w przyszłości, co stanowi jeden z filarów programu PiS.

Bezbronny Tusk, sprawne Niemcy

Dzień 6 listopada 2008 r. był sądny dla naszego przemysłu stoczniowego. Przy braku sprzeciwu i całkowitej wręcz kapitulacji rządu Donalda Tuska Komisja Europejska wydała decyzje skutkujące likwidacją Stoczni Szczecińskiej oraz Stoczni Gdyńskiej. Rząd PO-PSL, mimo że miał takie prawne możliwości, nie odwołał się od tych decyzji do unijnego sądu i natychmiast przystąpił do likwidacji obydwu przedsiębiorstw. 5 grudnia 2008 r. uchwalona zostaje większością głosów PO (za – 197 posłów), PSL (za – 30 posłów) oraz klubu parlamentarnego lewicy specjalna ustawa o likwidacji stoczni. Przeciw głosowali jedynie posłowie Prawa i Sprawiedliwości. Praktycznie z dnia na dzień zwolnionych zostało ponad 11 tys. osób. Bezrobocie na Pomorzu Zachodnim i Gdańskim, w perspektywie średniookresowej, zwiększyło się o 5–7 proc. Szacuje się, że w sumie w związku z upadkiem stoczni pracę utraciło ponad 30 tys. Polaków. Upadło bowiem wiele przedsiębiorstw dotychczas kooperujących ze stoczniami. To jest prawdziwy, oparty na faktach, bilans działalności Tuska.

Warto przypomnieć, że Komisja Europejska prowadziła w tamtym czasie podobne postępowania o zwrot pomocy publicznej, tyle że w sprawie stoczni położonych w północnowschodniej części Niemiec. Oczywiście, jak łatwo się domyślić, dla strony niemieckiej zakończyły się one powodzeniem. Rząd w Berlinie bowiem od początku bardzo ostro protestował i osiągnął swój cel. Stocznie pozostały, a dzisiaj już nie tylko nie muszą walczyć o obecność na rynku, ale nawet rozwijają swoją działalność. Szkoda, że rządowi PO-PSL zabrakło podobnej determinacji. Z niezrozumiałych względów Donald Tusk postanowił całkowicie skapitulować przed agresywnymi działaniami KE i oddał nasze stocznie w ręce likwidatorów.

W miejscu stoczni hula wiatr

Tragedia upadku przemysłu stoczniowego w Polsce polega nie tylko na samej likwidacji obydwu zakładów, ale jest związana również z podejmowaniem przez obecny rząd działań, które uniemożliwią odbudowę tej gałęzi przemysłu. Szansa na to będzie jedynie wtedy, gdy po stronie rządzących będzie ku temu wystarczająca wola. Sam proces restytucyjny można wesprzeć środkami unijnymi pochodzącymi z nowej perspektywy budżetowej na lata 2014–2020. W tym celu regiony Pomorza Zachodniego i Gdańskiego mogą zawrzeć z rządem tzw. kontrakty regionalne, na podstawie których możliwe byłoby sfinansowanie wznowienia produkcji okrętowej. Wymaga to jednak należytej staranności po stronie Donalda Tuska i elementarnej chęci naprawienia ewidentnego zła, jakim była likwidacja stoczni. Obecny rząd nie tylko nie chce o tym słyszeć, ale nawet prowadzi do sytuacji, w której produkcji – w obydwu zakładach – nie będzie można już wznowić albo będzie to znacznie utrudnione. Tereny postoczniowe są bowiem poddane procesowi upadłościowemu, co wiąże się z wyprzedażą zgromadzonego na nich majątku. Pod młotek poszły bardzo drogie urządzenia, a linie produkcyjne zostały zdemontowane. W Szczecinie likwiduje się już nawet część zabudowań produkcyjnych. W dokach, w których niegdyś budowano statki, obecnie hula wiatr. W pomieszczeniach, w których przygotowywali się do pracy stoczniowcy, zamieszkały koty. Demontowane są suwnice i żurawie, które jeszcze nie tak dawno służyły do składania kadłubów. Mówi się o sprzedaży terenów deweloperom mającym wybudować kolejne hipermarkety lub luksusowe, niedostępne dla większości Polaków, apartamenty, które zostaną sprzedane obcokrajowcom. Rząd Tuska przygląda się temu wszystkiemu z rozłożonymi rękami, jakby był zadowolony, że problemem stoczni nie musi już się przejmować.

Muzealny skansen

Niedawno droga nam wszystkim kolebka społecznego ruchu Solidarności, czyli Stocznia Gdańska, objęta została programem inwentaryzacji. Europejskie Centrum Solidarności wyraziło bowiem wolę zorganizowania na tych terenach parku kulturowego, czyli po prostu skansenu. Opisano suwnice, pochylnie, doki, fragmenty torowisk oraz ciągi technologiczne. Działania te przygotowują część dotychczas funkcjonującej w tym miejscu stoczni do odgrywania roli eksponatu, który będą mogli zwiedzać turyści, a który bezpowrotnie utraci swoją zdolność produkcyjną.

Obecny rząd czyni zatem wszelkie starania, aby produkcja okrętowa w Szczecinie i Gdyni, a obecnie i w Gdańsku, już nigdy nie mogła zostać odbudowana. Smutnym tego świadectwem jest niedawne przejęcie przez muzeum Centrum Dialogu „Przełomy” w Szczecinie budynku dawnej stoczniowej stołówki, w której podpisano pamiętne pierwsze z Porozumień Sierpniowych (30 sierpnia 1980 r.), które rozpoczęło pochód do wolności wszystkich Polaków skupionych wokół Solidarności. Jakże cyniczna jest postawa Tuska, który z jednej strony tak często odwołuje się do idei Solidarności, a z drugiej niszczy zakłady i tereny, w których ten ruch się narodził.
 

Autor jest posłem do Parlamentu Europejskiego

 


Źródło:

Marek Gróbarczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo