Wojna na Ukrainie przebudziła Europę? Minister obrony Łotwy ocenia sytuację bezpieczeństwa swojego kraju

Minister obrony Łotwy Artis Pabriks ocenił, że sytuacja bezpieczeństwa na Łotwie po rosyjskiej pełnowymiarowej napaści na Ukrainę nie zmieniła się "drastycznie". - Pod względem militarnym nie mamy już takiej liczby rosyjskich żołnierzy przy granicy jak przed inwazją. Doszło natomiast do pewnego "przebudzenia" w Europie w sprawie intencji Rosji. Oznacza to, że zakładamy, iż nawet po wojnie, po ukraińskiej wygranej - bo jest to jedyna możliwość, Ukraina musi wygrać - rosyjskie zagrożenie dla naszych granic będzie aktualne przez następną dekadę - stwierdził.

flickr

- Dlatego podejmujemy wszelkie kroki, by zwiększyć gotowość armii, większe środki na obronność, większe zdolności obronne. Pod wieloma względami robimy to, co robi Polska

 - podkreślił.

Zagrożenia nie ma 

W jego opinii obecnie nie ma bezpośredniego zagrożenia militarnego ze strony Rosji dla Łotwy i regionu. Rozmowa z ministrem odbyła się jeszcze przed ogłoszeniem przez prezydenta Rosji Władimira Putina mobilizacji, ale nawet po tym oświadczeniu Pabriks ocenił w mediach, że w związku z mobilizacją nie wzrosło na Łotwie zagrożenie militarne, ale kraj powinien być gotowy na pojawienie się na granicy osób ubiegających się o azyl, które nie chcą służyć w armii.

- Gdybyśmy pozwolili Rosji wygrać wojnę na Ukrainie, zdecydowanie nastąpiłaby kolejna wojna

- powiedział Pabriks.

Siła NATO 

Oświadczył też, że gdyby Łotwa nie była członkiem NATO, spotkałby ją "co najmniej taki sam los jak Ukrainę". - To, że jesteśmy zintegrowani z UE, NATO, że trzeźwo patrzymy na sytuację związaną z obronnością, daje nam gwarancję  - kontynuował.

- NATO to była dobra decyzja, podjęta w odpowiednim czasie

- uważa Pabriks. Łotwa dołączyła do NATO w 2004 roku.

Wsparcie dla Ukrainy 

Minister zaznaczył, że Ukrainie musi być udzielone "maksymalne wsparcie, by wygrała tę wojnę". - Szkoda, że nie każdy kraj w Europie to rozumie. Gdyby każdy kraj w Europie udzielał takiego wsparcia, jak np. nasze kraje, to wojna by była już zakończona zwycięstwem Ukrainy - powiedział minister.

Szef resortu widzi koniec wojny jako: wyzwolenie ukraińskiego terytorium, funkcjonowanie Ukrainy w jej suwerennych granicach, negocjacje z nowymi władzami Rosji na temat reparacji i odszkodowań.

- Dopiero po tym Rosja mogłaby powrócić do rodziny cywilizowanego świat

 - dodał.

Kto kim jest 

W jego opinii wojna na Ukrainie "w wielu kwestiach pokaże, kto jest kim". Jak dodaje, "takie kwestie jak podejmowanie decyzji czy oddziaływanie moralne na kontynencie europejskim przesuwają się obecnie na północny wschód: to państwa bałtyckie, Polska, kraje nordyckie, Czechy".

- Myślę, że w związku z wojną możemy stać się bardziej wpływowi moralnie w UE

 - dodaje.

Głupi krok 

Pabriks zaznaczył, że przed 24 lutego dane wskazywały na to, że może do dojść do pełnej inwazji. - Ale dla mnie było to oczywiste, że Rosja nie jest w stanie podbić Ukrainy ze względu na jej wielkość, wytrzymałość i zdeterminowanie do obrony - przyznał minister.

- Dlatego nie spodziewałem się takiej skali inwazji. Po prostu uważałem to za głupi krok. Ale to krok, który zrobili i który pociąga za sobą konsekwencje także dla nich

- podsumował.

 

 



Źródło: Pap, Niezalezna.pl

#ukraina

as
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo