"Spełniłem zawodowe marzenie". Benefis Jerzego Hoffmana z okazji 90 urodzin

Nakręcenie Trylogii było moim marzeniem od zawsze. To, że się mi to udało uważam za swój wielki sukces, jestem zawodowo spełnionym człowiekiem - powiedział reżyser Jerzy Hoffman, który w Olsztynie świętuje swój benefis.

Mariusz Kubik, CC BY 3.0 , via Wikimedia Commons

Jerzy Hoffman świętuje benefis 90-urodzin podczas VI Forum Kultury Warmii i Mazur.

"Nie każdemu się udaje dożyć do 90, a nawet w jakimś sensie ten wiek przekroczyć. Jest to kolejna okazja do spotkania przyjaciół, z którymi czasami nie widziało się dawno i długo, bo ludzie mają to do siebie, że im się wydaje, że na wszystko mają czas. A potem się spotykają na pogrzebach"

- mówił reżyser na konferencji prasowej poprzedzającej benefis.

Hoffman dodał, że w pracy zawodowej był wierny dwóm zasadom: pokazywaniu emocji i dbaniu o aktorów.

"Jedno jest pewne, mody mijają, a wieczne są tylko namiętności ludzkie takie jak miłość, nienawiść, zazdrość, żądza władzy. Dzięki nim Szekspir jest nieśmiertelny i w rezultacie pod niebiosa wychwalane przez krytykę sztuki filmy, które pozbawione były tych uczuć jakoś przeminęły z wiatrem czasu i historii. Druga rzecz, której zawsze byłem wierny, że najważniejszym elementem filmu jest aktor, że w najgorszych sytuacjach trzeba robić wszystko, żeby aktorowi zapewnić w miarę przyzwoity byt na planie filmowym. Jeżeli nie uchwycisz w jednym z dubli tego momentu najwyższej koncentracji to go nie będzie, jeżeli aktor nie da z siebie tego maksimum, to będzie jakim go uchwyci kamera i żaden montaż już nic nie poprawi"

- mówił Hoffman.

Reżyser ocenił, że zawodowo czuje się człowiekiem szczęśliwym i spełnionym. "Nakręciłem +Trylogię+, co było moim marzeniem" - przyznał. Podkreślił, że lubi każdy ze swoich filmów, bo w każdy włożył całego siebie. "To publiczność ocenia, co chce oglądać, a co nie. Ja ze względu na rolę Bińczyckiego doceniam +Znachora+" - mówił.

Hoffmanowi towarzyszyli na konferencji prasowej grający w jego filmach aktorzy, m.in. Ewa Wiśniewska, Jerzy Bończak, Wojciech Malajkat i Zbigniew Zamachowski. Zgodnie podkreślali, że Hoffman rzeczywiście w najwyższym stopniu o nich dbał na planie, i poza nim.

"Ja tak uwielbiam z Jerzym Hoffmanem pracować, że mogłabym u niego zagrać nawet patyczek od kaszanki" - mówiła Ewa Wiśniewska, a Jerzy Bończak przyznał, że podczas czekania na posiłek w stołówce sam zaczepiał Hoffmana, by dał mu u siebie rolę. "Gotów byłem utyć do roli Zagłoby i urosnąć do roli Podbipięty" - żartował.

 

 

 



Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo