"Krzyk rozpaczy", "panika", "desperacja". Tak świat komentuje decyzję Putina o mobilizacji

- To krzyk rozpaczy, ponieważ Rosjanie zrozumieli, że przegrywają na froncie i nie są w stanie utrzymać już zajętych terytoriów - tak decyzję Putina o przeprowadzeniu częściowej mobilizacji ocenił Ołeh Żdanow, ukraiński ekspert wojskowy. Z kolei minister obrony Litwy Arvydas Anuszauska stwierdził, że rosyjscy rezerwiści staną się "mięsem armatnim".

By Kremlin.ru, CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=86665388

Putin postawił „na pokerową zagrywkę i jest to katastrofalne”, skomentował w środę decyzję Moskwy o częściowej mobilizacji rezerwistów prezydent Finlandii Sauli Niinisto. Cytowany przez krajową agencję STT, przyznał, że zapowiadane przez Putina tzw. referenda ws. przyłączenia wschodnich terenów Ukrainy do Rosji, mają pozorny status prawny, dzięki czemu Rosja ma uzurpować sobie prawo do interwencji na tych obszarach.

„Jeśli jesteś zdesperowany, to robisz właśnie coś takiego”

– skomentował decyzję Putina były szef wywiadu wojskowego, pułkownik Pekka Toveri.

„To nie jest nic zabawnego”

– uważa z kolei szef Instytutu Polityki Zagranicznej Mika Aaltola. Cytowany przez „Helsingin Sanomat” ocenił, że Rosja „nie jest już racjonalnym graczem” i choć wyzwanie Rosji jest skierowane do całego Zachodu, to Finlandia powinna „uważnie monitorować poczynania wschodniego sąsiada”. „To zryw upadającego mocarstwa” – dodał.

Szef parlamentarnej komisji spraw zagranicznych Jussi Halla-aho uważa natomiast, że decyzja Putina o mobilizacji, to „nowe nieprzewidywalne czynniki”.

Nie podnieśliśmy stopnia gotowości i raczej tego nie zrobimy – poinformował sztab generalny fińskich sił zbrojnych. „Zagrożenie nie jest w tym kierunku” – podkreślono.

W fińskiej armii obowiązuje obecnie drugi stopień alarmowy w czterostopniowej skali bezpieczeństwa wewnętrznego (został podniesiony w lutym tego roku jeszcze przed rozpoczęciem rosyjskiej agresji na Ukrainę). Stanowisko komendantury fińskich sił zbrojnych przekazał w środę dziennik „Ilta-Sanomat”.

"Rosyjscy rezerwiści staną się mięsem armatnim" 

„Putinowska tzw. trzydniowa zwycięska wojna osiągnęła fazę mobilizacji. Świadczy to o złej sytuacji w Rosji"

- ocenił minister obrony Litwy Arvydas Anuszauskas

"Częściowa mobilizacja, którą Putin ogłasza od dzisiaj, pozwoli zaopatrzyć się w nowe 'mięso armatnie', uzupełnić jednostki, które zostały praktycznie zniszczone, i wysłać słabo wyszkolonych żołnierzy ze starymi czołgami do ataków w nowych falach"

– uważa minister i podkreśla, że w odpowiedzi na to Zachód powinien wzmocnić swoje wsparcie militarne dla Ukrainy.

"Odpowiedzią krajów wspierających Ukrainę ma być ciągły dopływ nowoczesnego sprzętu wojskowego dla narodu broniącego się przed ludobójstwem"

– napisał Anuszauskas.

"Krzyk rozpaczy" 

„To krzyk rozpaczy, ponieważ Rosjanie zrozumieli, że przegrywają na froncie i nie są w stanie utrzymać już zajętych terytoriów. Rosyjska armia wycofuje się i kwestia wyzwolenia tych terenów przez siły ukraińskie to już tylko kwestia czasu”

– powiedział Polskiej Agencji Prasowej ekspert wojskowy Ołeh Żdanow.

Cztery okupowane przez Rosję regiony Ukrainy ogłosiły we wtorek pilnie, że zamierzają przeprowadzić referenda w sprawie przyłączenia do Rosji. Są to samozwańcze tzw. Doniecka i Ługańska Republiki Ludowe, a także okupowane części obwodów chersońskiego i zaporoskiego.

Putin ogłosił w Rosji częściową mobilizację i zapowiedział poparcie dla tzw. „referendów” na okupowanych terytoriach Ukrainy, które nazwał „historycznymi ziemiami Noworosji”.

„Dzisiaj Putin próbuje 'naciągnąć' na fakty tę ideologię, że Rosja jest w niebezpieczeństwie”

– powiedział analityk. Jego zdaniem mobilizacja w obecnym momencie nie będzie mieć efektu, bo ta ideologia nie działa.

„Rosyjska armia nie chce walczyć. Te trzysta tysięcy będą zbierać do Nowego Roku. Mobilizację trzeba było ogłaszać w marcu, kiedy ktoś jeszcze mógł uwierzyć w te historie o 'nazistach' w Ukrainie”

- powiedział ekspert.

„Dla Ukrainy te 'pseudoreferenda' nic nie zmieniają, nikt na świecie ich nie uzna. Tym bardziej, że na tych terenach trwają działania bojowe, a jeszcze mają to być 'głosowania zdalne'. Na tych terenach są problemy z łącznością, nie mówiąc o internecie”

– dodał ekspert.

Według oceny Żdanowa „Putin nie zamierza od razu przyłączyć okupowanych terytoriów. „Dlatego powiedział o 'ziemiach Noworosji'. Moim zdaniem może to być próba utworzenia jakiegoś podmiotu o nazwie Noworosja czy Nowoukraina” – powiedział Żdanow. Jego zdaniem okupacja „choćby metra kwadratowego oznacza nowy pakiet sankcji, który dla Rosji „może się stać ostatnim przed jej upadkiem”.

"Putin chce odrodzić Związek Radziecki" 

„Putin chce odrodzić Związek Radziecki, a raczej stworzyć imperium w granicach ZSRR. Zabrać obwód zaporoski i przyłączyć do Rosji to nie jest 'w imperialnym stylu'. Nie, on by chciał stworzyć najpierw odrębny byt, a potem np. przyłączyć go do państwa związkowego. On o tym marzy – już to zrobił z Łukaszenką, a teraz naciska na Armenię”

– powiedział Żdanow.

„Teraz kluczowa jest reakcja Zachodu, musi być odpowiednia reakcja na to wyzwanie, które rzucił mu Putin”

– zaznaczył rozmówca Polskiej Agencji Prasowej.

Groźby użycia broni jądrowej to element zastraszania, przekonuje analityk. Propagandyści Kremla przekonują, że po aneksji Kreml będzie traktował okupowane tereny jako część swojego terytorium i będzie „miał rozwiązane ręce do użycia wszystkich środków”. To samo zasugerował w środę Putin.

„A jakiego jeszcze Rosja może użyć argumentu, oprócz broni jądrowej? Putin mówi: 'Nie posłuchacie mnie, będzie wojna atomowa'. Chociaż i liderzy USA, i Wielkiej Brytanii pośrednio, przez media, dali mu jasno do zrozumienia, że w przypadku użycia broni masowego rażenia, zastrzegają sobie prawo do reakcji. A Zachód doskonale wie, gdzie mieści się ten jego bunkier”

– wskazał Żdanow.

„Mam w takim razie pytanie: a dlaczego nie odpowiedzieli, gdy Ukraina przeprowadzała ataki na Krymie? Przecież doskonale wiedzieli, że stoi za nimi Ukraina”

- dodał ekspert

"Ogłoszenie mobilizacji pokazuje panikę Kremla" 

"Mobilizacja, wzywanie do referendum w Doniecku, to wszystko są oznaki paniki. Jego (Putina - red.) retoryka dotycząca broni jądrowej to coś, co słyszeliśmy wcześniej wiele razy i nie robi to na nas wrażenia"

- powiedział premier Holandii Mark Rutte na antenie publicznej rozgłośni NOS.

"To wszystko znana nam retoryka. Doradzałbym zachowanie spokoju"

- podkreślił holenderski polityk. W jego ocenie, środowych wypowiedzi Putina "nie należy traktować jako bezpośrednie zagrożenie toczoną na pełną skalę wojną z Zachodem".

Putin ogłosił w środę rano częściową mobilizację w Rosji. Operacja ma rozpocząć się jeszcze w środę, do wojska zostanie powołanych 300 tys. rezerwistów - zapowiedziały rosyjskie władze.

"Celem Zachodu jest osłabienie, podzielenie i zniszczenie Rosji"

– mówił również Putin w przemówieniu ogłaszającym mobilizację. Utrzymywał on, że Zachód grozi Rosji m.in. użyciem broni jądrowej.

"W przypadku zagrożenia dla naszego państwa, naszej ziemi i narodu wykorzystamy wszystkie niezbędne środki do obrony. To nie jest blef"

– podkreślił rosyjskie prezydent. 

 

 



Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Ukraina

mm
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo