"Największy fake news w historii Kanady" - był zmasowany atak na Kościół, dowodów nie ma do dziś

Rok temu światem wstrząsnęło odkrycie grobów dzieci w pobliżu kanadyjskiej szkoły prowadzonej przez Kościół Katolicki. Coraz więcej kanadyjskich naukowców ma jednak wątpliwości, czy faktycznie do niego doszło – i zwracają uwagę, że przez rok nie pokazano na to żadnych przekonujących dowodów. 

Zdjęcie ilustacyjne
pexels.com

27 maja zeszłego roku kanadyjscy Indianie z plemienia Tk’emlúps te Secwépemc (TteS) ogłosili, że w pobliżu szkoły dla Indian w mieście Kamloops w Brytyjskiej Kolumbii odnaleziono nieoznakowane groby dzieci. Szkoła ta została założona w 1890 roku i była prowadzona przez kościół katolicki do 1969 roku, kiedy została znacjonalizowana. Zamknięto ją w 1978 roku. Szkoła w Kamloops była częścią systemu szkół z internatami dla Indian, który był sponsorowany przez kanadyjski rząd. Do 1947 roku uczenie się w takich szkołach było obowiązkowe.  

Odkrycie tych grobów wywołało ogromną reakcję na świecie. W ciągu kilku dni premier Kanady Justin Trudeau zdecydował, że wszystkie flagi na budynkach federalnych będą opuszczone do połowy masztu. Rząd i władze lokalne obiecały przekazanie 320 milionów dolarów kanadyjskich na badania w tym temacie, a w grudniu obiecano przekazanie 40 miliardów na odszkodowania dla Indian, którzy spotkali się z prześladowaniami w tych szkołach. Franciszek formalnie przeprosił w imieniu Kościoła i poprosił Boga o wybaczenie.

Cała sprawa była też pretekstem do wielu ataków na Kościół, w tym do licznych podpaleń kościelnych budynków:

Rosnąca grupa kanadyjskich naukowców zaczyna jednak wątpić w prawdziwość tych historii. Uczeni zwracają uwagę, że rok po głośnym odkryciu nie przedstawiono żadnych konkretnych dowodów na istnienie grobów w Kamloops. 

Jak doszło do odkrycia grobów?

Odkrycia grobów dokonała w 2021 roku antropolog Sarah Beaulieu, która chwali się dekadą doświadczenia w odnajdywaniu historycznych grobów. Użyła do tego georadaru, który wykrył w ziemi anomalie. Na podstawie ich rozmieszczenia, wielkości, głębokości i innych cech oceniła, że są to groby. TteS od dawna twierdzili, że w tej szkole dochodziło do śmierci uczniów, więc jej stwierdzenie wystarczyło do ogłoszenia odnalezienia grobów. Sama naukowiec stwierdziła jednak miesiąc później, że istnienie tych grobów jest jedynie „prawdopodobne”, i bez ich rozkopania i ekshumacji ewentualnych zwłok nie da się go potwierdzić. Obniżyła także ich liczbę, z 215 do 200.

Rzecznik prasowy TteS powiedział portalowi New York Post, że jak na razie nie dokonano żadnej ekshumacji i nie ma w tym temacie żadnych konkretnych planów. Przyznał także, że nie ujawnili dokładnej treści raportu Beaulieu, co umożliwiłoby weryfikację jej stwierdzeń, ale stwierdził, że może dojdzie do tego w niedalekiej przyszłości. „Nie znaleziono ani jednego ciała” - skomentował Jacques Rouillard, profesor emeritus historii na Uniwersytecie Montrealskim - „Po miesiącach wzajemnego obwiniania i denuncjacji, gdzie są dzieci pochowane pod szkołą dla Indian w Kamloops?”. 

Rouillard należy do rosnącej liczby kanadyjskich naukowców, którzy wątpią w oficjalną narrację dotyczącą tych grobów, którą rozpowszechniały media i lewica. W napisanym w styczniu dla portalu Dorchester Review felietonie stwierdził, że na razie są to tylko spekulacje bez dowodów, o czym media, politycy i inni krytycy Kanady często zapominają, przedstawiając te groby jako coś, co zostało fizycznie odnalezione. Zwrócił uwagę, że georadary są wysoce niedokładne, a wyniki takich badań są najwyżej wskazówkami gdzie powinno się prowadzić wykopaliska.

"Uwierzyli w rzeczy, na które nie ma dowodów"

To największy fake news w historii Kanady” - stwierdził Tom Flanagan, emerytowany profesor politologii na Uniwersytecie Calgary - „Ta mowa o nieoznakowanych grobach i zaginionych dzieciach wywołała moralną panikę. Uwierzyli w rzeczy, na które nie ma dowodów, i zaczęło to żyć własnym życiem”. Profesor Frances Widdowson z Uniwersytetu Mt. Royal w Calgary stwierdziła, że nikt nie ma odwagi podważać stwierdzeń liderów społeczności indiańskiej, gdyż boją się oskarżeń o rasizm.

Na brak dowodów zwraca też uwagę profesor archeologii i antropologii Eldon Yellowhorn, założyciel Wydziału Studiów Indiańskich na Uniwersytecie Simona Frasera. Yellowhorn sam jest Indianinem z plemienia Blackfoot i od 2009 roku bada takie groby na zlecenie rządu. Podczas swoich badań znajdował groby, które – jak się okazało – należały do okolicznych cmentarzy. Zwrócił też uwagę, że wiele pochowanych w nich dzieci było ofiarami chorób – raz znalazł przyszkolny cmentarz, na którym pochowano ofiary hiszpańskiej grypy.

Yellowhorn rozumie sceptycyzm swoich kolegów co do istnienia tych grobów. Przyznaje, że dowody na to są na razie mało znaczące, a liczba dezinformacji jest ogromna.

 

 


Źródło: New York Post

#Kościół katolicki #Kanada

Wiktor Młynarz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo